środa, 17 grudnia 2014

O tym, jak los potrafi być przewrotny...

Tytuł: Podarunek
Autor: Krystyna Mirek
Wydawnictwo: Filia

Wydawać by się mogło, że życie Marty jest idealne - w końcu ma męża, dwójkę dzieci, pracuje na stałe i powinna być uważana za szczęściarę. Tymczasem jej relacje z małżonkiem od jakiegoś czasu znacznie się pogorszyły, dzieci zaś niezmiennie trzymają stronę ojca. Najgorsza ze wszystkich jest jednak teściowa kobiety, zgorzkniała, wiecznie niezadowolona i złośliwa, stale uprzykrzająca życie swojej synowej. Z tego też powodu Marta prosi los o zmianę o pomoc, dzięki której jej życie stanie się lepsze...

Kaja zmienia narzeczonych jak rękawiczki, nawet nie myśląc o szukaniu "tego jedynego". Interesują ją jedynie drobne przyjemności, a porywisty charakter sprawia, że żaden z dotychczasowych chłopaków nie zaskarbił sobie jej serca na dłużej. Więc kiedy na horyzoncie pojawia się osoba, która wydaje się mieć kompletnie inny charakter, nic dziwnego, że Kaja gubi się w swoich uczuciach...

Krystyna Mirek to dość sławna w Polsce autorka książek obyczajowych. Ukończyła polonistykę na Uniwersytecie Jagiellońskim w Krakowie, następnie przez wiele lat pracowała w szkole. Aktualnie zajmuje się przede wszystkim pisarstwem. Spod jej pióra wyszły takie powieści jak: "Miłość z jasnego nieba", "Cicha 5" (wraz z innymi autorkami), czy "Podarunek".

Każda z nas czasami stawia sobie pytania o los, jego zamiary i plany. Jego przewrotność ale i niespodzianki jakie nierzadko za sobą niesie są stale tematem do rozważań, dlatego tak dużo osób zadaje sobie pytanie: jak właściwie ten los działa? Główna bohaterka książki Krystyny Mirek, doznała od losu dużo nieszczęścia i smutku, ale, jak się okazuje, potrafi on także zaskoczyć... pozytywnie.

Proza pani Mirek jest lekka, ale bardzo nastrojowa. Nie brak w niej ozdobników, oraz pięknego, ale i zwyczajnego języka, które wspólnie przeplatają się tak przez całą książkę. Jak zauważyłam, niemal każdy rozdział posumowany jest jakąś złotą myślą, wypowiedzianą przez bohatera bądź bohaterkę - myślę, że to właśnie sprawia, że powieść ta należy do kategorii literatury kobiecej. Dlatego chłopakom raczej odradzam lekturę tej książki, no chyba że gustują w czytaniu o kobiecych dylematach.

Być może wydarzeń w tej pozycji nie ma aż tak wiele, ale kierunek i temat, jaki obrała w tej pozycji autorka, raczej nie pozwala na powalającą ilość akcji, dlatego cieszę się, że zamiast pędzącej na łeb, na szyję fabuły mamy tutaj dużo przemyśleń i wniosków. Mimo że sama nie przepadam za takimi książkami, tutaj jakoś wyjątkowo ten zabieg mnie nie nudził - nie wiem, może ostatnimi czasy mój gust czytelniczy uległ lekkiej zmianie?

Pani Mirek w bardzo subtelny, ale zarazem widoczny sposób przedstawiła problem rodziny, a mianowicie coraz częstszych kłopotów, jakie się w tych rodzinach dzieją. Brak zrozumienia pomiędzy rodzicami i ciągłe kłótnie, które dotkliwie odczuwają także i dzieci to już nie taka rzadka sprawa w dzisiejszym świecie i cieszę się, że ktoś w końcu zwrócił na to uwagę. Bo nawet mimo tego, że być może waga tego problemu nie jest specjalnie duża, to jednak warto, żebyśmy także na niego zwrócili uwagę.

Trudno mi jednoznacznie ocenić bohaterów tej książki, bo jednocześnie byli oni nieprzewidywalni, oraz mocno zwyczajni, przez co nie potrafię powiedzieć, czy rzeczywiście przypadli mi do gustu. Na pewno w moją pamięć mocno wryła się postać Kai, która wiodła dość niestandardowy, ale i ryzykowny tryb życia. Poza tym miała dość negatywne zdanie co do mężczyzn, a jej niektóre komentarze naprawdę potrafiły rozbawić.

"Podarunek" to powieść o nieprzypadkowym tytule, pełna nadziei, ciepła i finalnie piękna, które wręcz z niej emanuje. Pełna wątpliwości i pytań, na które czytelnik próbuje sobie odpowiedzieć, podczas lektury, ale miejscami także z humorem. Polecam przede wszystkim osobom, które szukają niebanalnej i ciekawej historii, która je poruszy i utrzyma w świątecznym klimacie.

Za książkę serdecznie dziękuję Portalowi Papierowy Pies!

piątek, 12 grudnia 2014

"Niewolnicy snów" Dominika Budzińska

Tytuł: Niewolnicy snów. Część I

Autor: Dominika Budzińska
Wydawnictwo: Warszawska Firma Wydawnicza

Martika, wraz z rodzicami przeprowadza się ze Szkocji, z ukochanego, małego miasteczka na południe Anglii. Dziewczyna, z początku zagubiona i stęskniona za dawnymi znajomymi, z czasem nawiązuje bliski kontakt z jednym z chłopaków w jej nowej szkole - Scottem. Razem odkrywają, że czują do siebie więcej niż przyjaźń, jednak okazuje się, że nastolatek skrywa tajemnicę, której za wszelką cenę nie chce zdradzić dziewczynie. Tymczasem Martika zaczyna miewać dziwne i niepokojące sny, które wydają się mieć dziwny związek z sekretem Scotta. Czy dziewczyna rozwiąże zagadkę? Co tak naprawdę jest snem, a co rzeczywistością?

Dominika Budzińska, zaczynała swoją karierę jako marketingowiec, a potem przez długi okres czasu była związana z firmą medialną. Jej powieść, wydana nakładem Warszawskiej Firmy Wydawniczej, była marzeniem autorki, które w końcu się spełniło.

Debiuty to książki, do których mimowolnie mam uprzedzenia i nie chodzi tu tylko o doświadczenia z przeszłości, które od razu, przy okazji sięgania po te pozycje, nasuwają mi się na myśl, ale także o recenzentów, którzy nierzadko sceptycznie odnoszą się do autorów, którzy są nowi na rynku. Czasami jednak, zdarza mi się trafić na powieść wybitnie mnie intrygującą - taką, która mimo dość niepewnego źródła (no bo w końcu nie znamy opinii na temat wcześniejszej twórczości autora) czymś mnie zachęca do lektury. Wtedy staram się niezależnie od tematyki dać książce szansę, i tak też było w przypadku "Niewolników snów".

Ta lektura, przede wszystkim kusi potencjalnego czytelnika okładką. Graficy wykonali kawał dobrej roboty, bo ciemne kolory, tajemnicza para na okładce i księżyc, który w pewnym sensie rozświetla drogę tej dwójce, kroczącej po drodze, ma w sobie coś niepokojąco znajomego. Przynajmniej dla mnie. Tak, jakby ta okładka przedstawiała historię, o której kiedyś już słyszałam i teraz tylko przypominam ją sobie, na podstawie tej ilustracji.

W środku, historia rozpoczyna się wraz z momentem przybycia głównej bohaterki do nowego miejsca. I już po paru stronach wyłapałam pewną rzecz, którą następnie cechowała się książka - brak opisów. A przynajmniej takich, które nadałyby niektórym wydarzeniom trochę tajemniczości, grozy, rozwinęłyby nieco wątki. Często zauważam ten błąd, gdy mam przyjemność zaznajamiać się z twórczością debiutujących pisarzy i zastanawiam się, coraz poważniej, z czego on wynika. Z jednej strony podejrzewam, że jest to brak doświadczenia, z drugiej jednak, mam wrażenie, że autor pragnie początkowo uwiecznić swój pomysł na stronach jak najprędzej i w efekcie wychodzi to trochę sztucznie, jakby zaczynał jeden wątek, przerywał i znowu do niego powracał.

Wracając jednak do tej historii, była ona, wbrew pozorom bardzo dobrze pomyślana. Może przedstawiona, momentami, nieco chaotycznie, ale ciekawa i cokolwiek by nie powiedzieć, wciągająca. Autorka kierowała sytuacją bohaterów bardzo umiejętnie, dzięki czemu wszystko toczyło się dość spójnie. Miałam jedynie wątpliwości do zakończenia, trochę niejasnego, ale w sumie, jeżeli Autorka ma plan pisać kolejne powieści, mam nadzieję, rozwinie nieco wątek uczucia głównych bohaterów, które co by nie powiedzieć, w zakończeniu przybiera dość niespodziewaną postać.

Wyznaję, może dość dziwną zasadę, ale uważam, że bez ciekawych bohaterów, nie ma ciekawej książki. Bo jednak, co by nie było, jak już cały pomysł na pisanie się wyczerpie, zawsze można podciągnąć poziom lektury za pomocą bohaterów. Tutaj, niestety, ten poziom został przez nich znacznie zaniżony. Wszyscy byli zbyt cukierkowi i jednolici, nastawieni jakby na system - jest dobrze, wszyscy się cieszymy, jest źle, wszyscy się smucimy. Co prawda były momenty, w których szczególnie polubiłam któregoś z bohaterów, ale na ogół, niezbyt przypadli mi do gustu.

Jednak, kiedy miałam przyjemność korespondować z Autorką, już w pierwszych słowach, napisała mi, że jest to powieść dla młodszych czytelników, dlatego nie każdemu może ona przypaść do gustu. Zatem wszem i wobec pragnę tylko, po lekturze, potwierdzić słowa autorki - tak, ta pozycja zdecydowanie przeznaczona jest dla młodszej grupy wiekowej, jednak cokolwiek nie odradzam jej także starszym - im polecam nastawić się na lekką, niewymagającą powieść, która po prostu ich wciągnie, ale nie będzie wybitna.

Dlatego definitywnie stwierdzam, że powieść Dominiki Budzińskiej, jak na debiut prezentuje się całkiem nieźle. Największym atutem jest pomysł, który rzeczywiście jest zaskakujący i intrygujący. Oczywiście, język jest inną sprawą, nad którą moim zdaniem także można by jeszcze trochę popracować, ale to jest już tylko drobna uwaga, którą, mam nadzieję, Autorka weźmie sobie do serca podczas (mam nadzieję) pisania kolejnych dzieł.

Za egzemplarz książki, serdecznie dziękuję Autorce, Dominice Budzińskiej :)



"Zabójczyni i Czerwona Pustynia" Sarah J. Maas

Tytuł: Zabójczyni i Czerwona Pustynia
Autor: Sarah J. Maas
Wydawnictwo: Uroboros

Uwaga! W recenzji mogą pojawić się spojlery z pierwszej części opowiadań, dlatego tym, którzy lekturę mają jeszcze przed sobą i nie chcą sobie zdradzać jej treści, odradzam czytanie! :)

Celaena Sardothien, po uwolnieniu niewolników z Zatoki Czaszek, zostaje odesłana przez Arobynna na Czerwoną Pustynię, aby szkolić się u Milczących Zabójców - ma tam nie tylko nauczyć się niezbędnych umiejętności, ale także zdobyć list z pochwałą od samego Niemego Mistrza. Zadanie okazuje się jednak trudniejsze do wykonania, niż się spodziewała. Mistrz bowiem szkoli wybranych, a wywalczyć sobie pozycję i zasłużyć na miano osobistości godnej jego uwagi, wcale nie jest tak łatwo. Jak się jednak okazuje, to nie koniec kłopotów Celaeny. Na Twierdzę napadają bowiem wrogie armie lorda Bericka, który za wszelką cenę pragnie podporządkować sobie siedzibę Milczących Zabójców. Jak dziewczyna poradzi sobie z własną misją i kto jest kim w gęstej sieci spisków?

Już chyba wszyscy, którzy obserwują bloga od dłuższego czasu słyszeli o mojej niesłabnącej miłości do twórczości Sarah J. Maas. Moja ulubiona autorka w sposób fenomenalny łączy dynamiczną akcję, z intrygującą fabułą, a bohaterowie jej książek to postacie barwne, nietuzinkowe i kompletnie niespotykane! Dlatego z wielką przyjemnością sięgnęłam po kolejną powieść tej autorki - i jak zwykle, nie zawiodłam się!

Szczerze Wam powiem, że gdyby główna bohaterka tej powieści żyła w świecie dzisiejszym, podejrzewam, że wykonywałaby swoją profesję tak dobrze (a może nawet i lepiej) jak w świecie, w którym żyje. Pisałam już o tym parę razy, ale ta bohaterka ma w sobie coś takiego, że mimo faktu, że jest Zabójczynią, nie da się jej nie polubić. No po prostu nie da! Ta dziewczyna jest samolubna, pewna siebie, bezwzględna, ale jednocześnie jest w niej tyle charyzmy i rozsądku, że starczyłoby tego jeszcze na paru innych głównych bohaterów. Dlatego nie ukrywam - te książki kocham przede wszystkim za jej postać.

Żeby jednak nie pisać tylko o jednym, to bardzo ciekawym elementem, było dla mnie wprowadzenie motywu Milczących Zabójców. Od pierwszych stron intrygowało mnie kim oni są? Słowo "milczący" bardziej kojarzy mi się z mnichem, jakimś kapłanem, ale na pewno nie z kimś, kto trudni się zabijaniem. Dlatego ich wątek bardzo przypał mi do gustu i nie ukrywam, że z chęcią dowiedziałabym się o nich jeszcze więcej. 

Fabuła, jak zwykle, poprowadzona po mistrzowsku. Zagadki, tajemnice, kłamstwa, wszystko oczywiście w niepowtarzalnym stylu pani Maas. Było mrocznie, niebezpiecznie i dynamicznie, czyli tak, jak uwielbiam!

Jestem niemal pewna, że przygody Celaeny Sardothien przypadną do gustu wszystkim rządnym nowych wrażeń i doświadczeń. Ja sama, jak zwykle, czytałam tę lekturę z szeroko otwartymi oczyma i z niepohamowanym pragnieniem, aby ta historia nigdy się nie skończyła. Pani Maas jest dla mnie najlepszym na świecie magikiem, który czaruje za każdym razem, kiedy otworzę tę książkę - używając do tego oczywiście liter, dlatego zapraszam Was wszystkich bardzo serdecznie do tego, abyście także spróbowali trochę takiej magii :)

poniedziałek, 8 grudnia 2014

"Lea Michele. Piękna i ambitna" Lea Michele

Tytuł: Lea Michele. Piękna i ambitna
Autor: Lea Michele
Wydawnictwo: Feeria

"Kolorowa, bogato ilustrowana książka, w której supergwiazda serialu "Glee" dzieli się z czytelniczkami swoimi doświadczeniami i wskazówkami dotyczącymi stylu życia.

Lea Michele radzi nie tylko, jak pielęgnować urodę, jak odnaleźć się w świecie mody, ale i jak osiągnąć i zachować wewnętrzną siłę. Opowiadając o własnych przeżyciach, uczy, jak stawiać czoła wyzwaniom i przezwyciężać życiowe trudności, aby osiągnąć sukces i żyć pełnią życia. Dzięki temu książka jest po trochu pamiętnikiem, poradnikiem i przewodnikiem. Zawiera niepublikowane wcześniej fotografie i opowieści z życia gwiazdy." Ze strony wydawnictwa.

Lea Michele, jedna z najciężej pracujących i najbardziej znanych w świecie show - biznesu osób, powraca, tym razem, w dość nietypowej i interesującej biografii. Już sam tytuł sugeruje potencjalnemu czytelnikowi, co też dalej, będzie się w tej książce działo - bo będzie sporo i o pięknie i o ambicji :)

Pierwsze paręnaście stron to w skrócie historia dzieciństwa dziewczyny, bardzo interesująca i nietypowa. Lea, urodzona jako pół - włoszka, pół - żydówka, wychowała się w dużej mierze we Włoszech i to o tym kraju, bardzo często wspomina. Pisze też o początkach swojej kariery i o tym, jak ciężko jest zapracować na to, by grać na Broadway'u. Niesamowicie wciągający był dla mnie ten fragment powieści, bo ta ciężka praca to często element pomijany, a w końcu jest on nie mniej ważny. Już czytając o tym, jak Lea raczkowała w show - biznesie, czułam do niej wielką sympatię, bo widać, że to dziewczyna, która oczywiście zaszła daleko, ale za pomocą pracy i wytrwałości.

Mimo że nie jestem jakimś maniakiem przepisów kulinarnych, to bez bicia przyznaję się, że przepisy Lei Michele prezentują się nie tylko apetycznie, ale i jakże zdrowo! Dlatego coś czuję, że niedługo spróbuję przyrządzić coś, według jej wskazówek :)

Niemałą motywacją stały się dla mnie ćwiczenia, jakie Lea pokazuje w swej książce. Wypróbowałam już kilka i jestem bardzo zadowolona - na prawdę działają! Nic dziwnego, że Lea dalej utrzymuje się w całkiem niezłej kondycji, skoro uprawia taką gimnastykę.

Także porady dotyczące stylu były dla mnie inspiracją, bo okazuje się, że tak naprawdę każda z nas może, jeśli tylko chce, ubierać się tak, jak największe gwiazdy - wystarczą ochota, chęci i kreatywność. Sama podłapałam od Lei parę całkiem niezłych trików i w najbliższym czasie, planuję je wypróbować :)

Biografia Lei Michele, jest swego rodzaju pamiętnikiem, pełnym wskazówek i wartościowych treści, które mogą zaskoczyć pod każdym względem potencjalnego czytelnika. Rzadko to mówię, ale tym razem mówię głośno - ta książka jest naprawdę wspaniała! To nie tylko biografia, z suchymi faktami, to poradnik i swego rodzaju przewodnik w codziennym życiu - naprawdę warto mieć go na półce.

Za możliwość zapoznania się z pozycją dziękuję Wydawnictwu Feeria! :)

sobota, 6 grudnia 2014

Zapowiedzi książkowe na grudzień 2014

Święta Bożego Narodzenia, ubrana choinka, kolędy, pieczenie pierniczków i oczywiście sam święty Mikołaj, zbliżają się wielkimi krokami, dlatego każdy próbuje w tym przedświątecznym okresie znaleźć coś dla bliskich i znajomych. A pewnie wiecie, co może być najlepszym prezentem? :) Tak - książki! Zapraszam więc na nowości (w ilości naprawdę niewielkiej), które ukażą się w grudniu i na które warto będzie zwrócić uwagę.

Tytuł: Niebezpieczne Istoty
Autor: Kami Garcia & Margaret Stohl
Wydawnictwo: Feeria
Ilość stron: 320
Data premiery: 3 grudnia 2014

Książka, którą miałam możliwość recenzować przedpremierowo i która bardzo pozytywnie mnie zaskoczyła, a Wam radzę się z nią jak najszybciej zapoznać!



Tytuł: Lea Michele. Piękna i ambitna
Autor: Lea Michele
Wydawnictwo: Feeria
Ilość stron: 208
Data premiery: 3 grudnia 2014

Jestem w trakcie lektury - świetna, bardzo pomocna i prawdziwa książka, wcale nie odczuwa się tego, że pisze to wszystko jedna z najpopularniejszych osób w show - biznesie. Polecam!


Tytuł: Love, Rossie
Autor: Cecelia Ahern
Wydawnictwo: Akurat
Ilość stron: -
Data premiery: 3 grudnia 2014

Już dużo się naczytałam o ekranizacji i w ogóle o tej historii - że ciekawa i niesamowita, wciągająca i nietuzinkowa... W Polsce premiera będzie miała miejsce dopiero w tym miesiącu, także jeśli się uda, to z chęcią sięgnę :)




Tytuł: Greccy bogowie
Autor: Rick Riordan
Wydawnictwo: Galeria Książki
Ilość stron: -
Data premiery: 17 grudnia 2014

W chwili obecnej, mam za sobą tylko dwa filmy, na podstawie prozy pana Riordana, jednak muszę przyznać, że nie zachwycają i podobnie twierdzą także osoby, które książki czytały. Zatem muszę jak najszybciej zabrać się za twórczość tego autora!


Tytuł: Busem przez świat. Ameryka za 8 dolarów
Autor: Karol Lewandowski
Wydawnictwo: Sine Qua Non
Ilość stron: 336
Data premiery: 4 grudnia 2014

Uwielbiam książki tego typu - przygodowo - krajoznawcze, podczas których możemy poznać kulturę i zwyczaje jakiegoś kraju w ciekawy i przystępny sposób. Super, na pewno sięgnę, zwłaszcza, że opis zachęca!




W tym miesiącu, jak widać, Wydawcy nie uraczyli nas jakąś niezwykłą ilością interesujących książek, ale udało mi się znaleźć takie oto perełki. Mam nadzieję, że styczeń przyniesie dużo więcej świetnych książek, a Wam polecam w tym miesiącu nadganiać poprzednie premiery i (jak przypuszczam) czytać piętrzące się stosiki :)

piątek, 5 grudnia 2014

"Niebezpieczne Istoty" Kami Garcia & Margaret Stohl

Tytuł: Niebezpieczne Istoty
Autor: Kami Garcia & Margaret Stohl
Wydawnictwo: Feeria

Ridley, wybuchowa, niegrzeczna, a także nie godna zaufania dziewczyna, postanawia wyjechać razem ze swoim chłopakiem, (będącym jej kompletnym przeciwieństwem) Linkiem do Nowego Jorku - tam chce on rozpocząć karierę rockową. Życie jednak bywa przewrotne, a niebezpieczeństwa czyhają na każdym kroku. Jak poradzą sobie w nowym miejscu i czy ta mieszanka charakterów ma szansę na dłuższą znajomość?

Pamiętacie jeszcze moją opinię o "Pięknych Istotach"? Jeśli tak, to zapewne wiecie, że ta książka zdecydowanie nie należy do kanonu moich ulubionych. Dużo osób mi ją polecało, z różnych względów, ale jak widać, ja szukam książek, które mają w sobie jednak coś więcej, a to była nie dość, że płytka, to jeszcze nudnawa powieść, taki schematyczny paranormal romance. Zatem sięgnięcie po "Niebezpieczne Istoty" było trochę takim skokiem na głęboką wodę, ponieważ po zrażeniu się pierwszym tomem, nie sięgnęłam po kolejne z tej serii, a skusiłam się dopiero na spin-off. Zatem jakie są moje wrażenia?

Historia, która rozgrywa się w tej książce jest zupełnie inna niż ta, która rozgrywała się w "Pięknych Istotach", jako że tutaj wszystko pisane jest z perspektywy Ridley i Linka. Te postaci są tak diametralnie odmienne od Ethana i Leny, że aż miejscami uśmiechałam się, gdy o nich czytałam i porównywałam do tych z "Pięknych Istot". Po pierwsze, Ridley z pewnością ma dużo ciekawszą i barwniejszą osobowość od Leny, a od Linka dużo mniej wieje nudą niż od naszego drogiego Ethana...

Styl pisania obu pań także różni się od tego z "Pięknych Istot", czemu się w sumie nie dziwiłam - pewnie nabrały doświadczenia i od razu zrobiło się lepiej. Te intrygujące "niebezpieczeństwa" z okładki, ciekawiły mnie już od rozpoczęcia książki i muszę powiedzieć, że w dużej mierze się nie zawiodłam - było intrygująco. No i dynamicznie! Żadnych przynudzających opisów, refleksji (a jak już to na pewno nie w takim stopniu jak w "Pięknych Istotach"!), zaskoczenia czytelnika, czyli wszystko to, co potrzeba. Tak się wciągnęłam w świat Ridley i Linka, że nawet nie zauważyłam, kiedy skończyłam.

Podobało mi się też to, że ta książka jest połączeniem fantastyki z... nutką kryminału! Czekałam z niecierpliwością na momenty, w których taki posmak tego gatunku się przewijał, bo wtedy działo się, oj działo :) No i oczywiście humor i te dialogi głównych bohaterów - dzięki ciętej ripoście Ridley to istna gratka dla tych, co chcieliby uśmiechnąć się podczas lektury.

"Niebezpieczne Istoty" polecam wszystkim, którzy szukają dobrej, pełnej akcji, ze szczyptą humoru, a także kryminału książki, która wciągnie ich na długie godziny i nie wypuści ze swojego świata. Ja ze swojej strony zachęcam do lektury nawet tych, którym "Kroniki Obdarzonych" do gustu nie przypadły - na pewno będziecie mile zaskoczeni!

Za możliwość przeczytania tej pozycji serdecznie dziękuję Wydawnictwu Feeria! :)

poniedziałek, 1 grudnia 2014

Podsumowanie listopada 2014 wraz ze stosikiem na grudzień

Witajcie kochani!

Jak minął Wam pierwszy dzień grudnia? Ja niestety nie odczuwam jeszcze (ale miejmy nadzieję wkrótce zacznę) tej atmosfery Świąt, bo u mnie zwyczajnie śniegu bark :( Szkoda, ale czekam z niecierpliwością, aż zacznie padać. Tymczasem dzisiaj będzie trochę o tym, jaki u mnie był listopad, który co prawda okazał się dość pracowitym miesiącem, ale z jakim wynikiem książkowym?

Miesiąc: Listopad 2014

Liczba przeczytanych pozycji: 4

Liczba zrecenzowanych pozycji: 4

Liczba obejrzanych filmów: 1

Liczba zrecenzowanych filmów: 1

Przeczytane pozycje:
1. "Miasto Niebiańskiego Ognia" Cassandra Clare [tutaj]
2. "Johny Stargazer. Tajemnice Anturgii" Michał Łuczyński [tutaj]
3. "Zabrana o zmierzchu" C.C.Hunter [tutaj]
4. "Lea Michele. Piękna i ambitna" Lea Michele

Najlepsza książka: Trudno wybrać, bowiem są tutaj takie dwie, co podbiły moje serce bardzo mocno, dlatego w tym miesiącu nie wybieram :)

Najgorsza książka: Niestety, ale chyba "Johny Stargazer. Tajemnice Anturgii". Troszkę rozczarowanie, szkoda.

Jak widzicie, statystyki nie są najgorsze, aczkolwiek liczyłam na lepszy wynik. Był konkurs z "Osobliwym domem pani Peregrine" (planuję też coś noworoczno - konkursowego, także szykujcie się :D), była relacja z Targów i jeszcze parę innych postów, także jestem dość zadowolona, przynajmniej z tej blogowej aktywności. A teraz...

Stosik

Trochę perełek do mnie przybyło, z których jestem niezmiernie zadowolona i liczę, że w tym miesiącu w końcu znajdę czas na ich lektury :)


1. "Podarunek" Krystyna Mirek - od redakcji Papierowego Psa, dopiero zaczęłam, ale super się zapowiada
2. "Zabrana o zmierzchu" C.C. Hunter - od wyd. Feeria; recenzja już była, dość pozytywna z resztą :)
3. "Niewolnicy snów" Dominika Budzińska - od autorki; przeczytana, recenzja niebawem
4. "Black Ice" Becca Fitzpatrick - prezent od mamy <3 za konkurs z angielskiego i przejście dalej, jak widać opłacało się! xD
5. "Zostań, jeśli kochasz" Gayle Forman - tata się nade mną zlitował i kupił, na przecenie w Empiku :D
6. "W śnieżną noc" John Green, Maureen Johnson, Lauren Myracle - także prezent od taty <3
7. "Ziemia wojny" Julia Łatynina - niespodziewana przesyłka od wyd. Feeria, recenzja będzie na pewno, ale w dalszej przyszłości :)
8. "Lea Michele. Piękna i ambitna" Lea Michele - jw., genialna książka, recenzja wkrótce, ale już teraz gorąco POLECAM <3


A tutaj jeszcze przesyłka nie uwieczniona na stosiku, za której lekturę właśnie się zabrałam, czyli "Niebezpieczne Istoty" Kami Garcia & Margaret Stohl :)

Na razie tyle kochani, piszcie koniecznie co sądzicie o książkach i jak tam Wasz listopad? Przywędrowały do Was jakieś perełki?