Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Katarzyna Berenika Miszczuk. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Katarzyna Berenika Miszczuk. Pokaż wszystkie posty

poniedziałek, 5 września 2016

Potępiona na wieki... albo chwilę krócej ["Ja, potępiona" Katarzyna Berenika Miszczuk]

źródło
Tytuł: Ja, potępiona
Autor: Katarzyna Berenika Miszczuk
Wydawnictwo: W.A.B/Grupa Wydawnicza Foksal

Wiktoria Biankowska kolejny raz ładuje się w tarapaty nie z tej ziemi - tym razem, zamiast do piekielnych czeluści czy niebiańskich bram, trafia do Tartaru. Jak? Ciężarówka z mrożonkami w niewłaściwym miejscu i czasie i... tak wyszło. W każdym bądź razie, Wiktoria została uwięziona w miejscu, gdzie trafiają najwięksi zbrodniarze, a wokoło panuje ponura, złowieszcza atmosfera. Czy dziewczynie uda się - i tym razem - wydostać z tarapatów?

niedziela, 24 lipca 2016

Była diablica, niedoszła anielica... ["Ja, anielica" Katarzyna Berenika Miszczuk"]

źródło
Tytuł: Ja, anielica
Autor: Katarzyna Berenika Miszczuk
Wydawnictwo: Grupa Wydawnicza Foksal/W.A.B

Wiktoria wróciła na Ziemię. Jednak jej szczęśliwy związek z Piotrkiem, obiektem westchnień dziewczyny, nie trwa zbyt długo. Mimo że dziewczyna straciła pamięć i nie jest w stanie przypomnieć sobie życia w Piekle. Niespodziewanie jednak, drogi Beletha i Wiktorii znów się krzyżują, gdy ten, nie mogąc pogodzić się ze stratą ukochanej, daje dziewczynie jabłko, dzięki któremu odzyskuje ona pamięć. Wiktoria opuszcza Ziemię, a w Piekle okazuje się, że Azazel potrzebuje jej pomocy - chce dostać anielskie skrzydła. Tym sposobem, Wiktoria trafia do Nieba, gdzie czekają na nią nowe przygody, nowi sprzymierzeńcy i wrogowie...

niedziela, 8 listopada 2015

Gdy rozpoczyna się krwawa wyliczanka...

Tytuł: Pustułka
Autor: Katarzyna Berenika Miszczuk
Wydawnictwo: Grupa Wydawnicza Foksal/W.A.B

Spyropoulosowie są wyjątkowo ekscentryczną i skrywającą wiele sekretów rodziną. Nic więc dziwnego, że ich pojawienie się na odciętej od świata, rajskiej wyspie zwiastuje wiele - niekoniecznie dobrego...
Wszystko zaczyna się, kiedy nad cieszącą się dotąd piękną pogodą Wyspą Ptaków pojawiają się ciemne, burzowe chmury. Niemal wraz z nastaniem brzydkiej pogody, okazuje się, że na wyspie, liczącej jedynie jedenastu mieszkańców zaczyna grasować morderca. Kłamstwa i rodzinne sekrety zaczynają wychodzić na wierzch, a niebezpieczeństwo czai się na każdym kroku. Kto odpowiada za zbrodnie? Czy uda się odkryć winowajcę, zanim będzie za późno?

Katarzyna Berenika Miszczuk to polska pisarka, która debiutowała powieścią Wilk w 2006 r. Kontynuacja powieści pojawiła się na rynku w 2009 r. i nosiła tytuł Wilczyca. Prawdziwy rozgłos przyniosła jej diabelska trylogia, w której skład wchodzą Ja, diablica (2010), Ja, anielica (2011), Ja, potępiona (2012). Autorka w 2013 roku ukończyła Uniwersytet Medyczny, a jej kryminalny debiut, czyli Pustułka ukazał się na rynku 3 czerwca tego roku.

Do książek tej autorki za każdym razem podchodzę z wielkim entuzjazmem, od kiedy parę lat temu zakochałam się w jej debiutanckim Wilku i Wilczycy. Mimo że były to książki typowo młodzieżowe, to w pewien sposób autorka przekonała mnie do siebie humorem pozycji i faktem, że czytało się ją bardzo lekko i przyjemnie. Zabierając się za Pustułkę byłam niesamowicie ciekawa, co tym razem pokaże nam autorka. Biorąc pod uwagę tematykę pozycji, zapowiadał się naprawdę ciekawy, pełen napięcia kryminał - jak pani Miszczuk poradziła sobie z zadaniem, jakiego się podjęła?

Bez wątpienia, Pustułkę już na wstępie zaliczyć można do jednego z oryginalniejszych kryminałów, jakie możemy spotkać na rynku. Zarówno pod względem tematyki, jak i rozwiązań wielu wątków, którymi autorka nie raz zaskakiwała czytelnika. Przede wszystkim jednak, spodobał mi się pomysł osadzenia miejsca akcji na rajskiej wyspie, chętnie kojarzonej przez wielu z miejscem odpoczynku, relaksu, bardziej, niż z miejscem zbrodni. Pomysł na to, aby zburzyć stereotyp idylli, jaka zwykle panuje w takim miejscu okazał się strzałem w dziesiątkę, bo kto by przypuszczał, jakie zbrodnie dzieją się na odciętej od świata, (niemal) wiecznie słonecznej Wyspie Ptaków? Tymczasem, jak to sprytnie ujęto na okładce, nie zawsze idealnym miejscem na zbrodnie jest cicha uliczka, pozbawiona świateł...

Tak samo mocno zaskoczył mnie dobór bohaterów, który okazał się na tyle trafny, że od początku do końca nie sposób zgadnąć, kto, wśród jedenastu mieszkańców Wyspy Ptaków jest wspomnianym wyżej, krwiożerczym mordercą. Już sam fakt, że rodzina Spyropoulosów skrywa wiele tajemnic i sekretów, w większości takich, które nie powinny nigdy ujrzeć światła dziennego, ciekawił czytelnika niezmiernie, a w miarę odkrywania zawiłości rodowych, coraz bardziej można było zatracić się w powieści. Zdecydowanie, na moją pozytywną ocenę, wpłynął także fakt, że każdy z bohaterów miał wyraźnie nakreślone cechy charakteru, które szczególnie uwydatniały się podczas trwania akcji powieści. Jednocześnie, pani Miszczuk wykreowała ich na tyle sprytnie, że każdy z nich tak naprawdę miał motyw i mógł być potencjalnym sprawcą zbrodni.

Akcja powieści jest niesamowicie dynamiczna, pełna niespodziewanych zwrotów i niekonwencjonalnych rozwiązań. Dodatkowo, dzięki trzecioosobowej narracji, czytelnik ma szansę poznać rozwój wypadków z perspektywy wielu bohaterów, jednocześnie nie poznając uprzednio zakończenia historii. Muszę przyznać, że jestem pełna podziwu dla autorki, której udało się tak świetnie poprowadzić fabułę i wymyślić przekonujące, świetnie pasujące do historii zakończenie. Co prawda, miałam wrażenie, że pani Miszczuk nieco je skróciła, jako że książka skończyła się dość niespodziewanie. Mimo wszystko jednak, jak na pierwszy kryminał tej autorki, jestem zdania, że poradziła sobie świetnie i tylko pozostaje nam czekać, jak kolejne jej książki ponownie znajdą się na listach bestsellerów.

Pustułka jest zaskakującą, trzymającą w napięciu, napisaną wciągająco i niesamowicie przekonująco powieścią, w którą powinien się zaopatrzyć każdy szanujący się miłośnik kryminałów. Jestem pewna, że podobnie jak ja będziecie wraz z bohaterami przemierzać wzdłuż i wszerz Wyspę Ptaków i przy akompaniamencie pokrzykiwań pustułek, próbowali dociec, kto jest tajemniczym mordercą.

Za książkę serdecznie dziękuję Portalowi Essentia i Grupie Wydawniczej Foksal


poniedziałek, 2 listopada 2015

Nie taki diabeł straszny, jak go malują...

Tytuł: Ja, diablica
Autor: Katarzyna Berenika Miszczuk
Wydawnictwo: W.A.B

Wiktoria Biankowska żyła szczęśliwym życiem... do czasu. Do czasu, kiedy w niewyjaśnionych okolicznościach zostaje zamordowana i zaczyna nowe życie. W piekle. I, żeby nie było wątpliwości, konkretniej rzecz ujmując w piekielnym odpowiedniku znanego wszystkim Los Angeles, które nosi nazwę Los Diablos. Tam, dziewczyna otrzymuje posadę Diablicy i rozpoczyna pracę, w której ma za zadanie przekonywać zmarłe dusze do pobytu w Piekle. Trudno jej jednak pogodzić się z utratą dotychczasowego życia i w miarę możliwości stara się odwiedzać Ziemię jak najczęściej, zwłaszcza, że czeka tam na nią kolega ze studiów, a jednocześnie jedyny facet, dla którego Wiktoria do tej pory straciła głowę - Piotrek. Sytuacji nie ułatwia także przystojny i charyzmatyczny diabeł, który rekrutował dziewczynę na stanowisko Diablicy - Beleth. Kogo wybierze Wiktoria? Jak potoczy się dalej jej kariera w Piekle i jakie sekrety skrywają tak naprawdę zaświaty?


"- Latanie... jest jak pierwsza miłość. Jak zakochanie. Nie umiałem znaleźć porównania, dopóki cię nie spotkałem."

Twórczość Katarzyny Bereniki Miszczuk już od paru lat cieszy się w Polsce dobrą renomą, a sama pisarka może poszczycić się lekkim piórem, które trafia zarówno do nastoletnich jak i dorosłych odbiorców. Do tej pory, miałam styczność z trzema powieściami tej autorki, a były nimi Wilk, Wilczyca oraz Pustułka - i o ile te dwie pierwsze były wyraźnym "wstępem" do twórczości pani Miszczuk, o tyle ta ostatnia była chyba jednym z lepszych kryminałów, jakie dane mi było czytać do tej pory. Trylogia o Wiktorii Biankowskiej, która trafiła do mnie w pełnym składzie tuż przed wakacjami, już od początku zapowiadała wciągającą, aczkolwiek niezbyt wymagającą historię. I muszę przyznać, że nie żałuję czasu, który poświęciłam na lekturę wszystkich trzech części, bowiem ilość humoru, a także wartkiej akcji zawarte w każdej z nich całkowicie były warte poświęcenia książkom chwili czasu.

Ja, diablica to historia młodej, ale jakże zadziornej studentki Wiktorii Biankowskiej, czyli bohaterce, którą polubiłam już od momentu rozpoczęcia akcji. Jej cięty język i genialne riposty, a także ogromna pewność siebie dawały świetne połączenie - nie raz śmiałam się podczas lektury, w szczególności podczas dialogów z Belethem, które czytało się z wielką przyjemnością. Zdecydowanie dwójka głównych bohaterów pasowała do siebie jak ulał, a romantyczny wątek w tej historii nie tylko co rusz rozśmieszał czytelnika, ale stanowił również genialne dopełnienie całej książki.

"Poza tym, spójrz na niego. Blondyn - zupełnie jakby urwał się ze Skandynawii. Mogę się założyć, że ma na chacie same meble z Ikei."

Uwielbiam przewrotność niemal wszystkich historii pani Miszczuk - jej pomysły na książki są coraz ciekawsze, a ich wykonania równie świetne. Przede wszystkim, z pewnością nie brak w nich akcji, która pędzi na złamanie karku aż do samego zakończenia, zwykle pozostawiającego w czytelniku ogromny niedosyt i chęć natychmiastowego dorwania kontynuacji w swoje ręce. Kocham także fakt, że od Ja, diablica nie mogłam oderwać się przez cały dzień, a kiedy tylko skończyłam część pierwszą, niemal natychmiast zabrałam się za tom drugi.

Jednak, najbardziej ze wszystkiego, kocham styl pisania autorki. Niektórym może wydać się aż zanadto młodzieżowy, ja natomiast, będąc aktualnie po lekturze paru książek pani Miszczuk muszę powiedzieć, że autorka pisze niezwykle wszechstronnie, dostosowując swoje pióro pod klimat i tematykę danej książki. Jako że Ja, diablica to historia stricte młodzieżowa, nie ma co oczekiwać od niej wyszukanego języka czy ambitnego przesłania, ale polecałabym raczej delektować się samą lekturą, bo odkrywanie, wraz z Wiktorią, Belethem i resztą postaci tajemnic Piekła i samego Los Diablos było naprawdę świetnym doświadczeniem.

Prócz głównych bohaterów, Wiktorii i Beletha, przez książkę przewija się też spora ilość różnych, wielobarwnych postaci. Każda z nich czymś mnie urzekła i zaintrygowała, ponad to czekałam na dalszy opis historii każdej z nich oraz na rozwinięcie wątków z nimi związanych. I tak mamy próżną i władczą Kleopatrę, tajemniczego, mrocznego, nie mniej jednak równie zabawnego Azazela, a także niezorganizowanego szefa Piekła - Lucyfera.

Książkę mogę z czystym sumieniem polecić wszystkim, którzy szukają nieco rozrywki w książkach młodzieżowych. Duża ilość niezbyt skomplikowanej, nie mniej jednak wciągającej, intrygującej i porywającej fabuły, a także ogromna ilość humoru robią swoje i gwarantuję wszystkim, że nawet się nie zorientujecie, kiedy przeczytacie powieść pani Miszczuk.

Ja, diablica to ciekawa lektura, na którą warto zwrócić uwagę, bo wyróżnia się spośród innych książek swojego rodzaju. Młodzieżowy styl pisania autorki świetnie oddaje klimat powieści, a barwne postacie sprawiają, że nie da się tej książki nie pokochać. Biorąc pod uwagę, że to lektura spod pióra polskiej autorki działa dodatkowo jako atut - bądź co bądź trudno jest znaleźć na rynku równie ciekawą, świetnie napisaną powieść dla młodzieży. Zdecydowanie polecam.

"- Haaaalooooo, jesteśmy w Piekle... - oświeciła mnie i wskazała na sufit. - Ci dobrzy i prawi są piętro wyżej."

wtorek, 6 sierpnia 2013

Recenzja: "Wilk"

Bardzo przepraszam, że tak późno, ale dopiero teraz mam chwilkę czasu na zajęcie się blogiem :) Oto i recenzja:

Tytuł: Wilk

Autor: Katarzyna Berenika Miszczuk
Książkę dostałam jako ebook za pewien konkurs. Właściwie z radością wzięłam się za jej czytanie, bo lubię tematykę wilków i wilkołaków :). Generalnie była to lekka i bardzo ciekawa lektura.
Okładka: Intrygująca, chociaż bardziej podoba mi się jej następczyni z roku 2013. Mimo tego, postanowiłam zamieścić oryginał, gdyż niestety nie miałam przyjemności przeczytania nowszej wersji. Wracając jednak do tej okładki - uwagę na pewno na początek przyciąga niewielki, złoty medalion. Uchwycenie ciekawej perspektywy dziewczyny (nie widać twarzy) niestety już tak nie zachwyca, może ze względu na rozmazany tytuł, który wygląda, jak nadruk na czarnej koszulce. Być może pomysł był naprawdę świetny, ale wykonanie gorsze. Gdybym miała przedstawioną dla porównania nowszą wersję, patrząc po okładce na pewno sięgnęłabym po następczynię, a nie oryginał.
Cena: Nie jestem pewna co do ceny starszej wersji, ale wiem, że nowsza kosztuje 30,99 złotych. Jak na 296 stron, sądzę, że to dobra cena. Zwłaszcza, że książę czyta się naprawdę szybko i przyjemnie :).
Treść: Nastolatka, Margo Cook, wraz z rodzicami przeprowadza się z tłocznego i hałaśliwego Nowego Jorku, do cichego, spokojnego miasteczka Wolftown. Dziewczyna, na początku ma problemy z aklimatyzacją do nowego środowiska. Nowi koledzy, koleżanki, szkoła... Wkrótce jednak poznaje Ivette, sympatyczną i wesołą dziewczynę z Francji, uwielbiającą różowy kolor, a także tajemniczego i przystojnego Maxa, na którego widok niejedna dziewczyna traciła głowę. Margo za wszelką cenę usiłuję dociec, jaki sekret skrywa chłopak i jego koledzy "metalowcy". Wkrótce okazuje się, że sprawa jest poważniejsza, niż Margo początkowo sądziła...
Podsumowanie: Książka nieco inna niż wszystkie książki o wilkach i wilkołakach, jakie do tej pory czytałam. Może dlatego, że tutaj likantropizm jest wyleczalny. W każdym bądź razie, chociaż tematyka jest oklepana, książka potrafi zaskoczyć i ku mojemu zdumieniu, przeczytałam ją szybko, a następnie natychmiast zabrałam się za część drugą ("Wilczycę"). Styl pisania autorki jest luźny, a książka pisana jest w formie pamiętnika, wraz z przemyśleniami głównej autorki. Generalnie nie czytałam innych książek tej autorki, ale jeżeli chodzi o tę - naprawdę gorąco polecam!
 
Przepraszam, że musieliście czekać tak długo, ale wcześniej nie
mogłam :( następny post będzie o autorce, która napisała moją
ulubioną książkę :) Mam nadzieję, że Wam się spodoba!