czwartek, 16 lipca 2015

Syreny, ćwierćinkuby i inne Istoty Ciemności, czyli wyruszamy na misję ratunkową

Tytuł: Niebezpieczne złudzenie
Autor: Kami Garcia & Margaret Stohl
Wydawnictwo: Feeria Young

Ridley Duchannes to taki rodzaj dziewczyny, z którą lepiej nie zadzierać. A przynajmniej nie, jeśli tylko wiesz, co potrafi syrena...

Link wraz ze znajomymi (i aktualnie najbliższymi dla niego osobami) wyrusza, by odszukać ukochaną syrenę, którą porwał wnuk potężnego Abrahama Ravenwooda - Silas. Jego plan nie ogranicza się jedynie do pozbawienia Ridley wolności, ale do czegoś znacznie potężniejszego... Dlatego Link wraz z grupą muszą działać. Dołącza do nich także Lennox Gates, cieszący się nie najlepszą reputacją w światku Istot Ciemności, który jednak z wiadomych tylko sobie przyczyn równie mocno chce odnaleźć Ridley. Czas ucieka, a Silas nie próżnuje. Co tak naprawdę dzieje się z syreną? Jakie plany ma wróg Linka i jego przyjaciół? Czy uda im się ocalić Ridley?

Kontynuacja historii zbuntowanej syreny i jej wiernego towarzysza - ukochanego, ćwierćinkuba, musiała trafić na moją półkę i od momentu, kiedy po raz pierwszy ujrzałam tę pozycję w zapowiedziach, z niecierpliwością czekałam na moment, w którym poznam dalsze losy tej szalonej dwójki. Poprzednia część zakończyła się oczywiście w momencie, który był swego rodzaju punktem zwrotnym i dlatego, kiedy tylko w me ręce trafiło "Niebezpieczne Złudzenie" bez chwili wahania zabrałam się za lekturę.

Niezmiennie zadziwia mnie, jak autorki poprawiły swój warsztat pisarski, patrząc przez pryzmat "Kronik Obdarzonych" i serii o Ridley i Linku. Coraz bardziej dochodzę do wniosku, że to po prostu zasługa bohaterów. W końcu historia dziewczyny - aniołka i jej jakże dobrego (i strasznie denerwującego) chłopaka nie może rozwinąć się we właściwym kierunku. Tymczasem, kiedy nasi bohaterowie to zbuntowane, pewne siebie i samolubne Istoty Ciemności, które na dodatek doskonale wiedzą, czego chcą, sprawa ma się zdecydowanie inaczej. I za to właśnie przede wszystkim pokochałam najnowszą serię Kami Garci i Margaret Stohl.

Bo czy da się inaczej? No właśnie - według mnie, nie. Ridley, arogancka, pewna siebie, zbuntowana syrena, która doskonale zdaje sobie sprawę ze swoich zdolności, zdecydowanie trafia na moją listę najlepszych bohaterek w historii, zajmując tym samym zaszczytne miejsce obok walecznej i równie "niegrzecznej" Celaeny Sardothien i odważnej Tessy z "Diabelskich Maszyn".

"Bo na tym świecie są trzy rodzaje dziewczyn. Dobre dziewczyny. Złe dziewczyny. I Ridley Duchannes."

Nie przypuszczałam jednak, że aż tak ciekawie rozwinie się wątek Lennox'a Gates'a, który w tej części ze zbuntowanego i tajemniczego typa z podziemnego klubu, przeobraża się w bardzo emocjonalnego, zdeterminowanego faceta. Jego relacja z Ridley cały czas się rozwija, i mimo tego, że syrena została porwana, to jego nadzieja i wiara w odnalezienie jej jest naprawdę godna podziwu.

Wielowątkowość akcji daje pole popisu do poprowadzenia dynamicznej, pełnej niespodziewanych zwrotów akcji fabuły. Z jednej strony, mamy motyw główny, czyli ciągłe próby zlokalizowania miejsca, w którym znajduje się Ridley, co w konsekwencji prowadzi do rozpoczęcia podróży i poszukiwań na szeroką skalę, które pozwoliłyby znaleźć syrenę. To właśnie ten motyw, został przez autorki w całości wykorzystany, a narracja poprowadzona tak ciekawie, że miało się wrażenie, iż razem z bohaterami zagłębiamy się w nieznane zwykłym śmiertelnikom ścieżki Nowego Orleanu, rozpaczliwie próbując trafić na jakikolwiek ślad zaginionej.

Bardzo dobrze miały się także wątki poboczne, które (jak mam nadzieję) zostaną rozwiązane w następnym tomie powieści. Przede wszystkim, mam tutaj na myśli trójkąt miłosny, który już wcześniej pojawił się między Ridley, Linkiem a Noxem, ale także sytuacje reszty bohaterów, m.in. przyjaciół Linka z kapeli. Nietrudno bowiem stwierdzić, że nie da się nie lubić Floyd, Necro czy Sampsona. Nie wiem dlaczego, ale po prostu tak się nie da. Tak jakby razem z trójką głównych bohaterów stwarzali jakąś nierozerwalną paczkę, która po prostu, nie ważne gdzie, kiedy i dlaczego trzyma się razem. Bo tak.

Jak zwykle, wyszło na to, że dynamiczny finał jeszcze bardziej zaostrzył mój apetyt na kolejną część historii. Bo mam takie niedoparte wrażenie, że po tym finale musi się coś wydarzyć i mam nadzieję, że tak się stanie. Tak czy siak, "Niebezpieczne Istoty" i "Niebezpieczne Złudzenie" osobiście uważam, za bardzo ciekawy spin-off do "Kronik Obdarzonych", a nawet dużo od nich ciekawszy. Nie ma nudnawych, byle jakich bohaterów, którzy niejednokrotnie pojawiają się w poprzedniej serii, jest za to dużo dynamicznej, wielowątkowej akcji, dużo niebezpieczeństwa, mroku, magii, syren, ćwierć- i pół- inkubów, nekromantów i innych Istot Ciemności. Jest dobrze poprowadzona historia, z pomysłem, z intrygą, z czymś, czego zdecydowanie zabrakło w "Pięknych Istotach". Zachęcam więc, jeśli szukacie historii idealnej lato - zdecydowanie trafiliście pod właściwy adres!

Za egzemplarz serdecznie dziękuję Wydawnictwu Feeria
http://wydawnictwofeeria.pl/pl/strony/nowosci
 

7 komentarzy:

  1. Czytałam Piękne istoty i lekko mnie one znużyły, z czystej ciekawości jednak dam autorkom drugą szansę.
    Pozdrawiam ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. O tak, zdecydowanie polecam dać autorkom drugą szansę - na pewno się nie zawiedziesz! :)

      Usuń
  2. Ja jakoś nie umiałam się przekonać do Pięknych istot i jakoś nie ciągnęło mnie do tej drugiej serii.

    OdpowiedzUsuń
  3. Teoretycznie jestem za stara na takie historie, ale praktycznie ciągnie mnie do tej serii, tym bardziej, że mam pierwszą część. :)

    OdpowiedzUsuń
  4. Książka jeszcze przede mną muszę wreszcie zabrać się za czytanie :)

    OdpowiedzUsuń
  5. Niestety raczej nie dla mnie.

    OdpowiedzUsuń
  6. Zgadzam się, finał "Niebezpiecznych istot" był super. Drugi tom już mam i zacznę go jutro czytać. :)

    OdpowiedzUsuń

Drogi Czytelniku!
Każdy, nawet najmniejszy na pozór ślad Twojej działalności na tym blogu znaczy dla mnie bardzo wiele - jest motywacją do dalszej pracy i działania, a czasami także do zmian i poprawy, więc dziękuję Ci za tę chwilę uwagi :)