poniedziałek, 20 kwietnia 2015

Miłość i nadzieja, a może zapomnienie i rozpacz?

Tytuł: Biorąc oddech
Autor: Rebecca Donavan
Wydawnictwo: Feeria

Emma nie jest zwykłą nastolatką - mimo tego, że na taką wygląda. Od lat rodzina przestała być jej wsparciem, mimo tego, że dziewczyna tak bardzo jej potrzebowała. Najpierw znęcająca się nad nią ciotka, następnie uzależniona od alkoholu matka. Teraz, mimo tego, że Emma może wieść spokojne życie, przeszłość nie daje łatwo o sobie zapominać - na pewno nie na długo. Próbując za wszelką cenę zapomnieć o tym co się stało, o Weslyn, Evanie, matce i problemach, dziewczyna skupia swoją uwagę na jednym, co pozwala jej odsunąć wątpliwości na drugi tor - na alkoholu. Nowe życie, w nowym miejscu, z nowymi przyjaciółmi jest tylko pozorem, bo nie da się odciąć się od przeszłości, która brutalnie przypomina o sobie na każdym kroku. Nie da się żyć normalnie, ze świadomością krzywdy, jaką się wyrządziło. Nie da się żyć normalnie, bez szansy na ocalenie...

Seria "Oddechy" zyskuje tysiące fanów na całym świecie, nie bez powodu ciesząc się tytułem bestsellera - tyleż za granicą co i w Polsce. Coraz więcej nastolatków sięga po książki Rebecci Donavan, by poznać historię Emmy i Evana i zmierzyć się wraz z nimi z problemami, które doświadcza wielu, a nie są w stanie poradzić sobie z nimi - przemoc domowa, alkoholizm, uzależnienia, czy odrzucenie. Sięgając pod trzeci tom trylogii pani Donavan, stawiałam tej książce wysoką poprzeczkę. Bądź co bądź, drugi tom, "Oddychając z trudem" zdecydowanie odstawał poziomem od poprzedniczki i w moim mniemaniu, był od niej dużo słabszy. Mimo wszystko jednak, nie da się zaprzeczyć, że książki tej autorki wciągają i czytelnik z każdą kolejną stroną coraz bardziej zatraca się w świecie problemów Emmy. Dlatego tom trzeci okazał się dla mnie absolutnym must have'em, bo koniecznie chciałam sprawdzić, jak autorka poradzi sobie z finałem historii.

"W życiu doświadczyłam miłości i straty. Utrata rzuciła mi wyzwanie, czyniąc mnie silną, ale to miłość mi pomagała, gdy byłam słaba. Przetrwałam."

Myślę, że najciekawszym motywem w całej książce i takim, który zaintrygował mnie już od momentu przeczytania pierwszego opisu był alkoholizm, który w książce przewija się nie raz. Zaczyna się bardzo niewinnie, jednak im dalej zanurzamy się w książkę, tym bardziej uświadamiamy sobie problem bohaterki. Że od zwykłego upicia się na imprezie, Emma zaczyna szukać zatracania w alkoholu, co ma jej dać poczucie chwilowego zapomnienia, odsunięcia myśli od tego, co tak mocno dręczy ją na co dzień. Dzięki pierwszoosobowej narracji, czytelnik szczegółowo poznaje wszystkie wątpliwości i wahania, które dręczą dziewczynę i jednocześnie zostaje w nie mocno wplątany - nawet nie zdawałam sobie sprawy, jak mocno wciągnęłam się w świat Emmy, dopóki nie dotarłam do ostatniej strony.

Emma jest postacią niezwykle złożoną, tyleż interesującą co i miejscami odpychającą. Czemu? Traumatyczne przeżycia z wcześniejszych lat ukształtowały także jej charakter. Zwłaszcza w "Biorąc oddech" było to szczególnie widoczne. Raz pewna wyborów, jakich dokonuje, rozsądna, rozważna, a zaraz impulsywna i lekkomyślna. Jej psychika była szczególnie uwidoczniona w tej książce, co dodatkowo podkreślała pierwszoosobowa narracja. Jednak, od czasu, kiedy w książce pojawił się Evan, także jego punkt widzenia został w lekturze przedstawiony. Był to niezwykle ciekawy zabieg, bo mogliśmy czytać o danej sytuacji właśnie z perspektywy dwóch osób. Muszę jednak przyznać, że te zmiany narracji co parę akapitów mogły powodować lekkie zagubienie - co chwilę bowiem trzeba było przestawiać się na innego narratora.

Autorka w tej części postawiła tyleż na fabułę co i na ogólne przesłanie książki, ale muszę przyznać, ze wyszło jej to dużo lepiej niż w drugiej części. Tam zabrakło mi trochę tej refleksyjnej strony książki, wszystko działo się zbyt szybko. W "Biorąc oddech" historia faktycznie nabrała tempa, ale jednak nie na tyle, by kompletnie zapomnieć o przesłaniu pozycji. Dodatkowo, końcówka powieści bardzo mi się spodobała - oczywiście trudno mi było przyjąć do wiadomości, że żegnam się już z historią Emmy i Evana, mam jednak przeczucie, że często będę do niej wracać.

Ogólny pomysł na historię, zaskoczył mnie już od pierwszego tomu, w tym jednak w pełni uświadomiłam sobie, co tak naprawdę chciała nam pokazać w tej trylogii Rebecca Donavan. Wydaje mi się, że nie chodziło jedynie o przedstawienie problemu alkoholizmu, czy przemocy domowej, ale także pokazanie, że nadzieja i szansa na pomoc w takich sytuacjach są wszędzie dookoła i trzeba po prostu pozwolić komuś przyjść z pomocą. Niesamowicie podobało mi się, że w finale, autorka przedstawia czytelnikowi taki właśnie morał historii.

"-Każdy mój oddech zawdzięczam tobie(...)

-Nawet gdy nie było cię przy mnie,by mnie ocalić,byłeś moim powodem,by oddychać."

Trzeci tom serii "Oddechy", okazał się dużo lepszy od części drugiej, może nawet nieco lepszy od części pierwszej. Finalne spotkanie z Emmą i Evanem z początku napełniało mnie smutkiem, bo naprawdę nie chciałam tej historii kończyć. Kiedy jednak przyszło co do czego, jestem naprawdę zadowolona z lektury i polecam serię absolutnie każdemu. Rebecca Donavan nie szczędzi czytelnikowi szczegółowych opisów, jeśli chodzi o problemy przemocy domowej, alkoholizmu, odrzucenia, czy innych problemów rodzinnych, jednak myślę, że dla ogólnego przesłania historii - naprawdę warto sięgnąć.

Za książkę serdecznie dziękuję Wydawnictwu Feeria!


5 komentarzy:

  1. Wachałam się, czy kupić tą książkę, ale z tego, co przeczytałam, chyba muszę udać się do księgarnii :P

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Zdecydowanie musisz - finał naprawdę zaskakuje :)

      Usuń
  2. A ja oceniam ją słabiej niż pozostałe dwie części, ale to już rzecz gustu :)

    OdpowiedzUsuń
  3. Nominowałam Cię do LBA:
    http://zagubionawfandomach.blogspot.com/2015/04/liebster-blog-award_21.html

    OdpowiedzUsuń
  4. Chętnie sięgnę po tą pozycje :)

    http://fluff-my-life-my-amazing-story.blogspot.com/

    OdpowiedzUsuń

Drogi Czytelniku!
Każdy, nawet najmniejszy na pozór ślad Twojej działalności na tym blogu znaczy dla mnie bardzo wiele - jest motywacją do dalszej pracy i działania, a czasami także do zmian i poprawy, więc dziękuję Ci za tę chwilę uwagi :)