piątek, 17 kwietnia 2015

Kameleon a może inny nadnaturalny?

Tytuł: Szepty o wschodzie księżyca
Autor: C.C.Hunter
Wydawnictwo: Feeria Young

Kylie wreszcie odkryła, kim tak naprawdę jest, co wcale nie zmienia faktu, że teraz czuje się pewniej. Wręcz przeciwnie - dziewczynę wciąż nawiedzają wątpliwości i pytania. Nie należy ona bowiem do żadnego gatunku, ale jest kameleonem, co znaczy, że łączy w sobie cechy wszystkich gatunków. Próbując zdobyć coraz więcej informacji o tym, kim jest, Kylie zaczyna także nawiedzać tajemniczy duch, który przybiera twarz jej komendantki, ostrzegając tym samym dziewczynę przed niebezpieczeństwem grożącym Holiday. Dodatkowo, jej relacje z Lucasem ulegają pogorszeniu, ze względu na brak akceptacji ich związku ze strony stada wilkołaków. Nastolatka zaczyna szukać pocieszania u Dereka, co jednak nie zmienia faktu, że wciąż jest zagubiona w swoich uczuciach. W duchu nieustannych zmian i tysiąca niewiadomych, Kylie uświadamia sobie, że wkrótce będzie zmuszona do podjęcia jednej z najtrudniejszych decyzji w swoim życiu...

Czwartej części "Wodospadów Cienia" wyczekiwałam z dużą dozą zniecierpliwienia - przywykłam już bowiem do wartkiej i dynamicznej akcji, lekkiego pióra pani Hunter, które wprowadza czytelnika w świat bohaterów już od pierwszej strony i przede wszystkim - przywykłam do nagłych i niespodziewanych zwrotów akcji, pojawiających się w tych pozycjach często. To właśnie one sprawiły, że od "Wodospadów Cienia" nie sposób jest się oderwać. Z tego też powodu z kolejnym tomem historii o Kylie Galen po prostu musiałam się zapoznać. Jakie przygody czekają bohaterkę w tym tomie?

"Czasem nie możemy zmienić tego, co się dzieje, ale możemy zmienić to, jak te sprawy na nas wpływają."

Nie da się zaprzeczyć, że książki C.C.Hunter niezmiennie przypominają mi amerykański serial - schematyczny i niezbyt ambitny, cokolwiek wciągający i pełen zwrotów akcji. Zakończenie każdego kolejnego tomu pozostawia czytelnika zniecierpliwionego i żądnego dalszego przebiegu historii. I tym razem, autorka zaserwowała nam istny rollercoaster, jeśli chodzi o zmienną fabułę i ilość wydarzeń. Mogę Wam z czystym sercem zagwarantować, że przy lekturze "Szeptów o wschodzie księżyca" nie będziecie się nudzić nawet przez chwilę.

Metamorfozę Kylie czytelnik obserwował już od pierwszego tomu - na początku nastolatka była pełna obaw i wątpliwości względem nowego otoczenia i miejsca w jakim się znalazła. Im dalej zagłębialiśmy się jednak w historię, tym bardziej główna postać zaczynała dopasowywać się do obozu w Wodospadach Cienia, a w czwartym już tomie, można wręcz stwierdzić, że obozowicze są dla niej niczym rodzina. Tym ciekawsze stawały się zatem wybory, jakich Kylie była zmuszona dokonywać w celu zapewnienia bezpieczeństwa współtowarzyszom. Tej bohaterce zdecydowanie nie można odmówić lojalności i braterstwa, ale także niesamowitej odwagi. Nawet pomimo momentów, kiedy nieco irytowało mnie jej dziecinne, nierozważne zachowanie, wciąż czułam do niej pewien respekt. Mimo wewnętrznego zagubienia, potrafiła wciąż skoncentrować się na tym, co dla niej najważniejsze - na rodzinie i na przyjaciołach.


"Gdy jest się żywym, większość czasu spędza się na wybaczaniu innym, natomiast w obliczu śmierci należy wybaczyć sobie."

Niezmiennie uśmiechałam się, gdy słyszałam imiona Mirandy i Delli - ta dwójka zdecydowanie potrafi rozbawić czytelnika do łez. Jednocześnie można współczuć Kylie - za nic nie chciałabym mieć tak awanturniczych współlokatorek! Nie da się jednak zaprzeczyć, że ich sprzeczki są przyjemnym oderwaniem od kłopotów Kylie. We dwójkę stanowią świetny dowód na to, że można się przyjaźnić i jednocześnie skakać sobie do gardeł.

Rozwinięcie wątku prawdziwego pochodzenia Kylie, wbrew pozorom jest bardziej skomplikowane, niż by się mogło wydawać. C.C.Hunter wyszła jednak z sytuacji obronną ręką - skonstruowała prawdziwą plątaninę wydarzeń, miejsc i osób powiązanych z korzeniami dziewczyny, przez co czytelnik ani na chwilę nie może oderwać myśli od rozwiązania zagadki. Jak już miałam możliwość przekonać się przy lekturze poprzednich tomów, sama końcówka zwykle przysparza najwięcej nerwów, a do tego autorka ma dryg do kończenia w najciekawszym i najbardziej emocjonującym momencie - no i jak tutaj czekać tak długo na polską premierę piątej części?

Wątek miłosny już nie tyle bohaterki, co bohaterów, jak to zwykle bywa, komplikuje się na tyle mocno, że w chwili obecnej czasami trudno było mi się w nim połapać. Z pewnością jednak relacja Kylie i Lucasa ulega pogorszeniu, ze względu na brak akceptacji ich związku ze strony stada chłopaka, co jednocześnie wprawia dziewczynę w złość i smutek. Wciąż u jej boku stoi jeszcze Derek, gotowy przecież pocieszyć nastolatkę w każdej sytuacji. Myślę, że akurat trójkąt miłosny w "Wodospadach Cienia" jest najsłabszym elementem całej książki - przerysowany, schematyczny, miejscami trochę nudnawy. Szczerze mówiąc, od pewnego momentu przestałam już na niego w ogóle zwracać uwagę, interesowały mnie za to inne wątki. Jeśli więc oczekujecie rozbudowanej kwestii romantycznej w tych powieściach, ostrzegam Was, że możecie srogo się zawieść.

"Szepty o wschodzie księżyca" nie są specjalnie wyróżniającą się pod względem tematyki, czy zagadnień w niej poruszanych książką, nie zaskoczą także czytelnika ambitnym i pełnym kwiecistego języka stylem pisania - jak już kiedyś pisałam, to zwykła, popularna młodzieżówka, cokolwiek nie da się zaprzeczyć, że wciągająca. Na miano bestsellera New York Times'a zasłużyła sobie zapewne tym i mimo tego, że ja z takich książek już powoli wyrastam, czasami miło poczytać sobie coś lekkiego i przyjemnego. Jeszcze raz docelowo polecam serię C.C.Hunter nieco młodszej grupie wiekowej, natomiast tym, którzy wolą przeczytać coś dużo bardziej ambitnego, książek zdecydowanie nie polecam.

Za możliwość zapoznania się z pozycją, dziękuję Wydawnictwu Feeria!

5 komentarzy:

  1. To taka książka, którą po prostu fajnie się czyta - ambitność fabuły schodzi tutaj na drugi plan ;)

    OdpowiedzUsuń
  2. Książkę lubię tak i jak całą serię :)
    Pozdrawiam i zapraszam :))

    OdpowiedzUsuń
  3. To już 4 część :O
    A ja nawet 1 nie przeczytałam,
    warto?

    OdpowiedzUsuń

Drogi Czytelniku!
Każdy, nawet najmniejszy na pozór ślad Twojej działalności na tym blogu znaczy dla mnie bardzo wiele - jest motywacją do dalszej pracy i działania, a czasami także do zmian i poprawy, więc dziękuję Ci za tę chwilę uwagi :)