piątek, 4 września 2015

Gdy nadciąga zmrok...

Tytuł: Wybrana o zmroku
Autor: C.C.Hunter
Wydawnictwo: Feeria Young

Kylie nie tak dawno zdecydowała się opuścić Wodospady Cienia, by chronić siebie i swoich przyjaciół. Okazało się jednak, że wróg jest przebieglejszy, niż im się zdawało i dziewczyna wraca z powrotem do miejsca, które kocha i do którego przynależy. Jednak teraz musi nauczyć się pełnej kontroli nad swoimi mocami, by pokonać tego, który zagraża wszystkim jej bliskim. Rozpoczyna się wyścig z czasem, który skończyć się może albo wielkim zwycięstwem, albo straszną porażką. Czy Kylie uda się ochronić tych, których kocha? Co wybierze dziewczyna - szaleńczą miłość do Lucasa, czy niepewne uczucie do Dereka?

Pamiętam początki przygody z serią Wodospady Cienia i mówiąc szczerze, trudno mi się pogodzić z tym, że to już koniec tej historii. Może niektórym wyda się to dziwne, ale czekanie na kolejne części tej serii, było jak czekanie na nowe odcinki ulubionego serialu, który może i nie był najwyższych lotów, ale za to trudno było go nie pokochać za tę wciągającą historię, jaką opowiadał. Kiedy w moje łapki wpadła ostatnia część serii, Wybrana o zmroku z początku przekonywałam siebie samą, że uda mi się przeczytać ją powoli, delektując się lekturą, ale, zapewniam Was, nie da się tego zrobić. Czemu? Bo Wybrana o zmroku, jest jak świetnie przygotowany narkotyk, który tylko czeka, aż znajdą się chętni do wypróbowania go.

"- Czemu moje serce nie mogło wybrać jego? Życie byłby o tyle prostsze.

- Bo serca są wrednymi, podstępnymi bydlakami, stworzonymi, by sprawiać nam ból. Chcą, czego chcą, i nie obchodzi ich, co sądzi o tym właściciel serca."


Jak to zwykle bywa w przypadku książek C.C.Hunter, akcja powieści wciąga czytelnika już od pierwszej strony i trzyma aż do ostatniej kartki, nie wypuszczając ze swojego fantastycznego świata nawet na chwilę. Zdążyłam się już przyzwyczaić do lekkiego pióra pani Hunter, które prowadziło mnie przez całą historię Kylie, świetnie opisując zarówno momenty grozy, jak i sceny zabawne czy romantyczne. Wybrana o zmroku pełna była wartkiej fabuły, ciekawych pomysłów, wielu zaskoczeń i przygód Kylie oraz reszty nastolatków z Wodospadów Cienia.

Główna bohaterka była dokładnie taka, jaką ją zapamiętałam - odważna, bystra, momentami irytująca, ale jednak pomocna i szczera. Kylie jak zwykle została zmuszona do dokonania trudnych wyborów, oraz zmierzenia się z ich konsekwencjami. Ani przez chwilę jednak nie wątpiłam, że w trudnych momentach, do pomocy będzie miała przyjaciół, którzy zrobią wszystko, co w ich mocy, by zapewnić jej bezpieczeństwo, ale i pocieszyć ją, kiedy ta będzie na skraju załamania.

Wybrana o zmroku różniła się znacznie jedynie, jeśli chodzi o zakończenie. W poprzednich częściach, czuć było tajemnicę, która miała się wyjaśnić w następnym tomie. W piątej i zarazem ostatniej książce, czytelnika czekała ostateczna rozgrywka, pomiędzy Kylie a jej wrogiem, który już od początku był największym zmartwieniem dziewczyny. I muszę przyznać, że chociaż samo zakończenie wyszło autorce całkiem nieźle, to ostateczny pojedynek między dobrem a złem, między dziewczyną, a tym, który zagrażał jej światu, wyszedł dość blado na tle całej książki. Od początku bowiem napięcie budowane było tak, aby to właśnie finał wywołał w czytelniku największe emocje, tymczasem, jeśli o mnie chodzi, końcówka była po prostu za krótka. Tak jakby ta walka nie miała żadnego znaczenia. Szczęśliwie dalsze wydarzenia sprawiły, że trochę przychylniejszym okiem spojrzałam na zakończenie Wybranej o zmroku.

"Jesteś częścią jego zadania, a on twojego. (…) Ty jesteś powodem, dla którego on spełni swoje życiowe powołanie, a on uratuje się, kiedy będziesz spełniać swoje."

Myślę, że jak na serię paranormal romance, Wodospady Cienia spisały się niesamowicie dobrze. Może i nie znajdziemy tutaj zbyt wielu życiowych przemyśleń, czy nie wyniesiemy z ich lektury głębszych wniosków, ale z pewnością zżyjemy się z bohaterami, będziemy im kibicować, przeklinać ich wybory, a także śmiać się z sytuacji, w których zostaną postawieni. I sądzę, że podobnie jak wielu innych, ja zapamiętam Wodospady Cienia jako lekką, miłą i przyjemną serię, idealną do przeczytania w gorsze dni, kiedy jedyne czego chcemy, to szukać pocieszania w książkach.

Wybrana o zmroku to powieść, w której nie zabrakło wartkiej, dynamicznej akcji, jakiej często próżno szukać w paranormal romance. Znajdziecie tutaj dużo magii i istot fantastycznych, ale także mnóstwo humoru, dreszczyku grozy, scen romantycznych czy niebezpieczeństwa, które czuło się już od pierwszych stron książki.

Tych, którzy przygodę z serią Wodospady Cienia mają jeszcze przed sobą przekonuję, aby jednak dali szansę tej serii. Z pewnością, po jej zakończeniu będziecie czuli się nieco melancholijnie, jednak dla przeżycia tak ciekawej przygody - naprawdę warto! Polecam zaopatrzyć się we wszystkie tomy, chociażby po to, by podczas długich wieczorów, mieć co czytać na jesienną chandrę :)

Za egzemplarz recenzencki serdecznie dziękuję Wydawnictwu Feeria

czwartek, 3 września 2015

Wracając do dzieciństwa, czyli zabawa z "Crazy Drawings"


Kolorowanki antystresowe, to coś, o czym większość z nas z pewnością słyszała, a część na pewno i testowała. Niezliczone ilości pozytywnych recenzji w blogosferze mówią same za siebie - że to rzecz dobra, niezwykle pozytywna, pozwalająca oderwać się od szarej rzeczywistości. Jak to ja, z moją nieodłączną ciekawością, po prostu musiałam sprawdzić, o co chodzi. Czy kolorowanki te są rzeczywiście tak antystresowe, jak głoszą zachęcające opisy? I czy rzeczywiście jest się w co wciągnąć? Otóż moi drodzy - po przetestowaniu pierwszego egzemplarza owej kolorowanki, noszącej nazwę Crazy Drawings mogę z czystym sumieniem przyznać jedno - nie dość, że jest się w co wciągnąć, to jeszcze dodatkowo, jest to wspaniały sposób na wyładowanie swoich stresów.


Crazy Drawings to kolorowanka, która z tego co widzę, zdecydowanie wyróżnia się pośród innych, tyleż tematyką co i samą formą. W jej wnętrzu znajdziemy najróżniejsze obrazki, od typowo wymagających wzorów, poprzez te zabawne, z napisami, na roześmianych potworkach kończąc. Myślę, że absolutnie każdy znajdzie tutaj coś dla siebie - w końcu wariantów jest sporo.

Bardzo spodobało mi się, że papier, na jakim wykonane były obrazki, był bardzo twardy i wytrzymały, a ponad to nie przebijały przez niego kredki. Na początku byłam przerażona faktem, że kolorowanki te są dwustronne i, że swoimi nieudolnymi wypocinami, zniszczę kolejny obrazek, ale szczęśliwie, dzięki naprawdę dobremu wykonaniu, tak się nie stało. Świetna okazała się także forma kolorowanek - kołonotatnik sprawdził się wyśmienicie i nie dość, że Crazy Drawings nabiera dzięki niemu trochę "zeszytowego" charakteru, to także samo kolorowanie jest łatwiejsze, bowiem nie trzeba zaginać stron, by dotrzeć do mniejszych elementów.

Tak się zaczynało...
Dla tych, którzy nie czują się pewnie w tym temacie, wydawca zadbał o dodatkowe ułatwienie, a mianowicie inspiracje, które miały na celu pomóc wszystkim tym, którzy obawiają się doboru kolorów do swojej pracy. Mam jednak szczerą nadzieję, że nikt z Was nie pójdzie na łatwiznę, bo, co przyznaję z czystym sumieniem, wymyślanie kolorów to chyba najfajniejsza część! Z początku sama bałam się efektu końcowego, ale jednak okazało się, że nawet ja, totalny laik w tym temacie, zebrałam jakoś wszystko do kupy i wynik pracy okazał się całkiem zadowalający :)



Oczywiście, obrazki po pokolorowaniu można śmiało wyrywać, wieszać na ścianie, rozdawać znajomym w prezencie, czy co tam jeszcze sobie zapragniecie. Jak już pisałam, kołonotatnik to zdecydowanie świetna forma kolorowanek i czuję, ze jeśli w przyszłości więcej takich ukaże się na
rynku, zdecydowanie będę na nie polować. Póki co to Wam polecam zakupienie Crazy Drawings, bo jak na to bardzo dobre wykonanie, cena naprawdę jest do przełknięcia.


A tak zakończyłam! :)
Kolorowanki Crazy Drawings to świetny sposób, tyleż na zabawę samemu, co na powrót do dzieciństwa wraz z rodziną - namówcie do tego mamę, tatę, brata, siostrę, babcię i dziadka a zobaczycie, że nie tylko Wy będziecie mieć z tego frajdę! Świetna forma kolorowanki, porządny, twardy papier, duża ilość różnorodnych obrazków to z całą pewnością atuty Crazy Drawings. Teraz tylko zaopatrzyć się w dobre kredki i można zaczynać zabawę :)


Za egzemplarz recenzencki dziękuję Crazy Drawings

Strona Crazy Drawings - TUTAJ

Fanpage Crazy DrawingsTUTAJ

wtorek, 1 września 2015

Podsumowanie sierpnia 2015

Cześć wszystkim!

Zapraszam Was bardzo serdecznie na podsumowanie minionego miesiąca :)

Jak było książkowo?

Może i sierpień nie okazał się mistrzem pod tym względem, ale mimo wszystko w tym miesiącu przeczytałam 8 książek, co jak na mnie jest wynikiem zadowalającym, aczkolwiek (nie ukrywam) spodziewałam się większej ilości przeczytanych pozycji, zwłaszcza, że wakacje dobiegły już końca i od teraz zdecydowanie trudniej przyjdzie mi znaleźć czas na czytanie :( Na początku miesiąca, skończyłam czytacie ebooka od Wydawnictwa Otwartego i była to książka Fangirl Rainbow Rowell [recenzja]. Powieść lekka, przyjemna, może nie powalająca na kolana, ale mimo wszystko ciekawa i dobra dla wszystkich, którzy lubią literaturę młodzieżową. Następnie przyszła kolej na Źródło J.D. Horna [recenzja], które było tysiąc razy lepsze od swojej poprzedniczki. Autorowi udało się wciągnąć mnie w świat wiedźm południa na tyle, że z niecierpliwością oczekuję kontynuacji serii. W ramach akcji Book Tour, przywędrowała do mnie powieść Maybe Someday Colleen Hoover, która była prawdziwą emocjonalną bombą i ogromnym zaskoczeniem, a jednocześnie, chyba najlepszą książką przeczytaną w sierpniu [recenzja]. Następnie przyszła kolej na trylogię Katarzyny Bereniki Miszczuk, którą pochłonęłam w tempie ekspresowym. A mowa tutaj oczywiście o Ja, diablica, Ja, anielica i Ja, potępiona. Świetna seria, w której można się zakochać natychmiast, po usłyszeniu imienia Beleth. Kto nie wierzy, niech da tym książkom szansę! Jeśli już mowa o pani Miszczuk, to udało mi się w końcu przeczytać jej zachwalany kryminał, czyli Pustułkę. Nie będę mówić za dużo, bo recenzja pojawi się wkrótce na blogu, ale muszę przyznać, że pisarka pokazała tym razem coś zupełnie innego i jestem bardzo mile zaskoczona. Na sam koniec miesiąca przywędrowała do mnie Wybrana o zmroku autorstwa C.C.Hunter, którą pochłonęłam w jeden dzień i teraz ogromnie żałuję, że przygoda z Kylie i jej przyjaciółmi zakończyła się tak szybko. Recenzja także wkrótce.

Jak było filmowo/serialowo?

Oj, cienko. Przyznaję się bez bicia, że w tym miesiącu obejrzałam zaledwie dwa filmy, których recenzje pojawią się prawdopodobnie we wrześniu, o ile nie zapomnę. Były to Papierowe miasta - ekranizacja słynnej powieści John'a Green'a, na którą czekały zastępy wiernych fanów. O samej książce będzie więcej wkrótce. Poza tym, udało mi się w końcu od deski do deski obejrzeć Więźnia labiryntu, który skutecznie zachęcił mnie do przeczytania książki. Tak, tak, wiem, że najpierw książka potem film, a nie na odwrót, ale wiecie, w filmie grał Dylan O'Brien... i, no... musiałam to zobaczyć, po prostu! :) Recenzja także wkrótce!

Ciekawe brzmienia w tym miesiącu?

Faza na najnowszą płytę Muse powoli przechodzi, co jednak wcale nie oznacza, że od czasu do czasu nie słucham sobie ich nowych kawałków. Ale w związku z prezentem od rodziców, którym okazała się być płyta Hozier, wiadomo, czyjego autorstwa, zaczęłam bliżej przysłuchiwać się piosenkom tego wokalisty. Wyłapałam oczywiście kilka ulubionych utworów, z których jeden macie poniżej. Poza tym, po skończeniu tej cudownej, pięknej i oryginalnej książki jaką była Maybe Someday, nie mogę otrząsnąć się z piosenek Griffina Petersona, szczególnie z I'm In a Trouble i Maybe Someday - obydwa to prawdziwe cuda! <3








Inne posty?

W sierpniu ukazała się cała seria różnych tematycznie postów. Przede wszystkim dwa stosiki - sierpniowy i wrześniowy. Poza tym, na początku miesiąca, pisałam trochę o moich wynikach lipcowych, które okazały się w miarę podobne do tych sierpniowych. To w sumie dobrze, bo po podliczeniu wszystkiego wyszło mi 14 książek przeczytanych w wakacje. Bilans mógłby być lepszy, ale cóż poradzić. Z pewnością zdążyliście już także zauważyć, jakie nowości szykują nam wydawcy na wrzesień. A jest na co popatrzeć, prawda? Oprócz tego, było też trochę o nowości na rynku, czyli magazynie Fragile, czyli piśmie kulturalnym, idealnym dla wszystkich miłośników szeroko pojętej sztuki - teatru, kina, literatury, czy muzyki. I na koniec, trochę zabawy, czyli Smerfowy Tag Książkowy - świetna rzecz, zachęcam każdego do spróbowania swoich sił! Za nominację raz jeszcze dziękuję kochanej Marcie z Shelf of Books <3

Jak Wam minął ten wakacyjny miesiąc? 

poniedziałek, 31 sierpnia 2015

Zapowiedzi wydawnicze na wrzesień 2015

Witajcie kochani!

Dzisiaj przychodzę do Was z kolejną odsłoną zapowiedzi książkowych, tym razem perełek na wrzesień. W tym miesiącu zapowiada się nawrót dystopii, których w sumie jest chyba najwięcej w zapowiedziach. Trafiło się i parę typowych młodzieżówek, po które z równie wielką chęcią pragnę sięgnąć. To co? Kto gotowy na porcję cudownych perełek, które ukażą się we wrześniu? 


Tytuł: Wstyd
Autor: Rachel van Dyken
Wydawnictwo: Feeria Young
Data wydania: 10 września 2015

Ta część serii Zatraceni zapowiada się chyba najciekawiej, aczkolwiek po fenomenalnym Toxic będę miała wobec niej ogromne wymagania. Z ogromną niecierpliwością czekam na tę pozycję i już się nie mogę doczekać, kiedy trafi w me łapki! :3



Tytuł: Plaga samobójców. Program, część 1
Autor: Suzanne Young
Wydawnictwo: Feeria Young
Data wydania: 23 września 2015

Dystopijna powieść z nastolatkami, popełniającymi masowe samobójstwa i programem, który ma temu zapobiegać? Biorę w ciemno! Zwłaszcza, że miałam już okazję zapoznać się z fragmentem powieści i z ręką na sercu mogę powiedzieć, że wydawnictwo Feeria Young szykuje nam w przyszłym miesiącu prawdziwą perełkę.

Tytuł: Ostatnie dni Królika
Autor: Anna McPartlin
Wydawnictwo: HarperCollins Polska
Data wydania: 9 września 2015

Patrząc po opisie, to będzie prawdziwa emocjonalna bomba, lub też rollercoster, jak głosi informacja na okładce :) I coś czuję, że po przeczytaniu tej powieści, będę sobie pluła w brodę za własną głupotę, ale mam wrażenie, że biorąc pod uwagę całość, ta książka będzie tego warta.



Tytuł: Gregor i Przepowiednia Zagłady
Autor: Suzanne Collins
Wydawnictwo: IUVI
Data wydania: 23 września 2015

Szczerze przyznam, że do tej pory nie miałam styczności z książkami tego wydawnictwa, ale biorąc pod uwagę masę pozytywnych opinii, chociażby względem Ognia i wody czy Gregora i Niedokończonej przepowiedni czuję, że czas to zmienić. Dlatego najnowszą serię pani Collins mam już w planach, tym bardziej, że fantastyka to jak najbardziej mój konik, a ta historia zapowiada się naprawdę intrygująco...

Tytuł: Angelfall. Tom 3. Penryn i kres dni
Autor: Susan Ee
Wydawnictwo: Filia
Data wydania: 2 września 2015

Seria pani Ee zyskuje coraz większą popularność i mam wrażenie, że gdzie się nie obejrzę, słyszę dużo na jej temat. Nie powiem - i złego, i dobrego, ale jednak, kiedy znajdę chwilkę czasu, mam ochotę sprawdzić, o co tak naprawdę z tą historią chodzi. Nie jest to może moje jesienne must have, ale w perspektywie czasu, może wybiorę się na wyprawę do biblioteki i skuszę na tę książkę :)

Tytuł: Próby ognia
Autor: James Dashner
Wydawnictwo: Papierowy Księżyc
Data wydania: 2 września 2015

Trylogia pana Dashnera zyskała tak wielki rozgłos, że ze wstydem przyznaję - nie czytałam, co więcej, przez jakiś czas w ogóle mnie do niej nie ciągnęło. Miałam wrażenie, że to nieudolna powtórka z rozrywki, coś w stylu Igrzysk śmierci czy Niezgodnej. Mimo że ekranizacje staram się oglądać zawsze po lekturze danej pozycji, to w tym wypadku, oglądnięcie filmu podziałało na mnie jak kubeł zimnej wody i zdecydowanie zachęciło do sięgnięcia po powieść. W tej chwili jestem bardzo ciekawa pierwowzoru i jego kontynuacji.
Tytuł: Ten jeden rok
Autor: Gayle Forman
Wydawnictwo: Nasza Księgarnia
Data wydania: 9 września 2015

Z tą autorką miałam już styczność przy okazji lektury osławionego Zostań, jeśli kochasz, i, chociaż książka całkiem mi się spodobała, to jednak nie była powieścią zbyt wysokich lotów. Za to niedawno, we wrześniowym stosiku prezentowałam Wam mój nabytek z Literackiego Sopotu, czyli Ten jeden dzień, który udało mi się kupić po promocyjnej cenie. Zobaczymy, jak spodoba mi się część pierwsza, aczkolwiek, patrząc po tematyce, zapowiada się ciekawa opowieść, mam nadzieję, że nieco lepsza od Zostań, jeśli kochasz.

Tytuł: Królowie przeklęci. Tom 2
Autor: Maurice Druon
Wydawnictwo: Otwarte
Data wydania: 9 września 2015

Tę powieść reklamuje sam George R.R. Martin co zdecydowanie oznacza, że trzeba się zastanowić, nad jej lekturą. Mimo że Gry o tron nie czytałam (jeszcze!), to klimat średniowiecznych pojedynków, intryg, zdrad i fantastycznych wydarzeń nie jest mi obcy, a, co więcej, bardzo chętnie sięgam po lektury, które mają w sobie coś z tego typu klimatu. Dlatego zarówno po powieści pana Martina, jak i Maurice Druon muszę sięgnąć, chociażby, żeby się przekonać, czy te wszystkie rekomendacje są prawdziwe :)

Tytuł: Ender
Autor: Lissa Price
Wydawnictwo: Albatros
Data wydania: 9 września 2015

Za Starter Lissy Price właśnie zdążyłam się zabrać i mam wrażenie, że lektura jest naprawdę godna polecenia. Cóż, w końcu wojna bakteriologiczna jest bardzo intrygującym pomysłem na książkę, a cała otoczka z tym związana tylko zaostrza apetyt na tę pozycję. Mam szczerą nadzieję, że będzie dane mi zapoznać się z kontynuacją, bo póki co Starter prezentuje się naprawdę ciekawie.

Tytuł: House of Cards. Ograć króla
Autor: Michael Dobbs
Wydawnictwo: Znak
Data wydania: 9 września 2015

Na tym polu również mam braki do nadrobienia - House of Cards nie czytałam, ale z licznych pozytywnych opinii zdążyłam się przekonać, że zarówno książka jak i serial są naprawdę godne uwagi, biorąc pod uwagę współczesność tematu i sposób jego przedstawienia. Teraz pozostaje tylko sięgnąć po powieść i sprawdzić na własnej skórze.



Tytuł: Dziedzictwo ognia
Autor: Sarah J. Maas
Wydawnictwo: Uroboros
Data premiery: 23 września 2015

Taaaaaak! Mój must have! Celaena powraca! Co to będzie za książka! Już to czuję, po prostu wiem, że to będzie coś genialnego, cudownego, wspaniałego i jedynego w swoim rodzaju <3 Maas rządzi :3




Piszcie w komentarzach, na co Wy czekacie w tym miesiącu i co Was zainteresowało najbardziej z powyższych perełek!

niedziela, 30 sierpnia 2015

Stosik na wrzesień 2015

Cześć wszystkim!

Witam Was serdecznie w to piękne, niedzielne popołudnie, który byłoby z pewnością jeszcze piękniejsze, gdyby nie fakt, że jest to ostatnie niedzielne popołudnie przed powrotem do szkoły :( Dwa miesiące wakacji minęły bezpowrotnie i pozostaje tylko pocieszać się myślą, że za dziesięć miesięcy znowu będziemy leniuchować i zaczynać słodkie nicnierobienie :D Jednak początek jesieni niesie też za sobą te dobre rzeczy - chociażby październikowe Targi Książki w Krakowie! Jest duże prawdopodobieństwo, że się na nich pojawię i mam nadzieję, że Wy również ;) Dajcie znać w komentarzu, kogo będzie można wypatrzyć 23 i 24 października w krakowskim EXPO! A do tego czasu zostaje nam cieszyć się... książkami oczywiście. Spójrzcie, jak ja będę osładzać sobie ten gorzki czas szkolny :)


1. Straż! Straż! Terry Pratchett - kupione w promocji, za 9 złotych; mam ambitne plany uzbierania całej kolekcji, chociaż cały czas zastanawiam się, czy jest sens zamawiać prenumeratę...

2. Źródło. Wiedźmy z Savannah 2 J.D. Horn - od Wydawnictwa Feeria; przeczytana i zrecenzowana; dużo lepsza niż poprzedniczka

3. Zimowa opowieść Mark Helprin - kupione w promocji, za 13 zł na znak.com.pl; jednak znakowe promocje to najlepsze, co się może zdarzyć :) Taka przecena, że aż grzech było nie skorzystać...

4. Lekko Stronniczy - jeszcze więcej Karol Paciorek i Włodek Markowicz - jw.; LS nie oglądałam regularnie, ale całkiem polubiłam, a kiedy okazało się, że na książkę jest równie spora przecena jak na Zimową opowieść to po prostu musiałam ją mieć!

5. Ten jeden dzień Gayle Forman - z Literackiego Sopotu, cudowna niespodzianka od rodziców <3

6. Wybrana o zmroku C.C.Hunter - od Wydawnictwa Feeria; kolejna i zarazem ostatnia część przygód Kylie... cóż, 200 stron już za mną i jak zwykle jest mega wciągająco i ciekawie!

7. Mara Dyer. Zemsta Michelle Hodkin - od GW Foksal; ostatnia część trylogii o Marze Dyer - nie mogę się doczekać lektury :)

8. Wypowiedz jej imię James Dawson - od GW Foksal; historii o Krwawej Mary nasłuchałam się wiele, ale książka o niej? Brzmi intrygująco.

9. Tajemny ogród. Rysuj, koloruj, przeżywaj przygody Joanna Basford - kolejny prezent z Literackiego Sopotu <3


Kolejne cudo, czyli kolorowanki antystresowe Crazy Drawings, również otrzymane do recenzji ;) Już trochę zdążyłam się z nimi namęczyć i muszę przyznać, że efekt końcowy jest tego wart! <3


I najnowszy English Matters, otrzymany od Wydawnictwa Colorful Media ;) Niektóre tematy ciekawsze, inne trochę mniej, ale na ogół coś czuję, że magazyn przypadnie mi do gustu. Recenzja wkrótce!

Z moich sierpniowych zdobyczy, to by było na tyle. A teraz czas na Was - pochwalcie się, z jakimi perełkami spędzicie wrzesień? Które z wymienionych wyżej książek macie już za sobą/chcecie przeczytać? Czekam na Wasze komentarze :)

poniedziałek, 24 sierpnia 2015

Smerfowy Tag Książkowy

Kto oglądał bajkę o małych, niebieskich stworkach, żyjących w Wiosce, w której największym postrachem był zły Gargamel i jego kot Klakier? Może większości z Was Smerfy kojarzą się z latami wczesnego dzieciństwa, ja natomiast tę bajkę poznałam nieco później, co jednak nie zmienia faktu, że z chęcią poznawałam historie z Wioski Smerfów. Dzisiaj za to chciałabym Was zaprosić na krótki tag, w którym będzie trochę i o słynnych, niebieskich stworkach oraz o... książkach!



źródło
Smerf śpioch - Wybierz książkę, podczas której czytania prawie zasnęłaś

Jeśli mam być szczera, takich książek było sporo. Głównie dlatego, że kiedy czytam wieczorem, zwykle oczy same mi się zamykają, więc o zaśnięcie nad jakąś powieścią nie jest trudno ;) Ale, żeby nie było, że tyle książek jest dla mnie nużących, to stawiam na Krzyżaków, nad którymi autentycznie byłam bardzo bliska zaśnięcia. Smutno, że czas przeznaczony na czytanie tej jakże grubej powieści uważam za zmarnowany, ale, niestety tak jest - kiedy tylko przeczytałam ostatnie zdanie, jedynie się wzdrygnęłam i odłożyłam powieść na półkę z myślą "Nigdy więcej"...

źródło

Smerf Laluś - Wybierz postać, która dba o swój wygląd

Dla niektórych może się to wydawać nieco naciągana, ale, jeśli mam być szczera, to jako wieczną "paniusię" zapamiętam Ridley Duchannes - sukienki, botki na wysokim obcasie, urocze bluzeczki, a ten iście cukierkowy wygląd podkreślały dodatkowo lizaki wiśniowe, które były swojego rodzaju atrybutem Rid. A mimo tej całej otoczki, dziewczyna okazała się dużo mroczniejsza i niebezpieczna, niż by to można było stwierdzić na pierwszy rzut oka. I dobrze, oczywiście, bo kto lubi takie mdłe bohaterki, które dbają jedynie o odpowiednią ilość pudru na twarzy?


źródło
Smerf Zgrywus - wybierz postać, która robi kawały i ciągle się wygłupia

Niestety, ale będę mało oryginalna - Fred i George Wesley'owie byli najlepszym książkowym duetem, który można podać jako przykład w tym wypadku. Ich sklep ze śmiesznymi, magicznymi rzeczami jest najlepszym potwierdzeniem moich słów, a ilość kawałów, które robili wszystkim, który tylko im się napatoczył mówi sama za siebie... Po prostu mistrzowie!
źródło


Smerf Ważniak - Wybierz postać, która kocha książki

Mimo że zarówno film jak i książkowy pierwowzór przede mną, to wybieram Liesel ze Złodziejki książek. Dziewczyna, która kochała literaturę ponad wszystko i nawet w tych trudnych czasach, w których przyszło jej żyć, chciała zdobywać je w jak największej ilości. Mam nadzieję, że wkrótce będę w końcu miała możliwość zapoznać się z historią napisaną przez Marcusa Zusaka, bo z licznych opinii wynika jasno, że warto!


źródło

Smerf Harmoniusz - Wybierz postać, która lubi śpiewać lub robi to dobrze

Ze zwrotem "lubi śpiewać" może i ta postać specjalnie się nie kojarzy, ale jej śpiew, chociaż nie powalający na kolana, zmotywował tylu ludzi do walczenia o swoją wolność i przyszłość... Mowa oczywiście o Katniss i jej piosence "Drzewo Wisielców", które z czasem stało się w trylogii Igrzysk Śmierci symbolem, nadzieją na lepsze jutro. W wersji Figueroi uwielbiam je najbardziej, ale oryginał śpiewany przez Jennifer też jest świetny!






źródło

Smerfetka - wybierz ulubioną postać żeńską

W tym miejscu włącza się mój tryb Kocham "Szklany Tron" nad życie i wybieram rzecz jasna Celaenę Sardothien, czyli najlepszą książkową bohaterkę, jaką sobie tylko można wymarzyć. Odważną, złośliwą, wytrwałą, silną i zdeterminowaną! Tak, zdecydowanie Lea wygrywa każdy tego typu plebiscyt, a jeśli wciąż Wam za mało przymiotników, czemu tak bardzo uwielbiam powieści Sarah J. Maas, to odsyłam do recenzji Szklanego Tronu i Korony w mroku :)


Jakim byłabyś Smerfem, jakie byłoby Twoje imię i osobowość?

W związku z tym, że Ciamajda już istnieje, to chyba Smerfem Kolekcjonerem - mam w domu niezliczone kolekcje, nie tylko książek, ale i kolorowych magazynów, figurek, czy różnego rodzaju biżuterii. Jakoś tak wychodzi, że ze wszystkim trudno mi się rozstać i później te "zbiory" walają się po różnego rodzaju kartonach, szufladach i szafkach... Ehh, ciężkie życie człowieka sentymentalnego... 

Ja świetnie się bawiłam podczas tworzenia tego posta, ale teraz czas na Was - jeśli Wy też czujecie, że fajnie będzie powrócić, chociaż na chwilę, do czasów dzieciństwa, to zapraszam do wzięcia udziału w zabawie :) Ja za nominację i poinformowanie o tagu dziękuję Marcie z Shelf of Books <3

sobota, 22 sierpnia 2015

Jak niebezpieczna może być walka między Gwardią a Zakonem?

Tytuł: Klejnoty elfów
Autor: Clarissa Black
Wydawnictwo: Novae Res

Catherine nigdy nie sądziła, że jej życiu może zagrażać tak wielkie niebezpieczeństwo...
Dziewczyna należy do dwóch światów - jednego, w którym wiedzie normalne życie i drugiego, w którym jest częścią Gwardii - stowarzyszenia od lat walczącego ze złym Zakonem.Walka ta trwa od stuleci, jednak od kiedy jeden z drogocennych kamieni, dających wielką moc dostał się w ręce Zakonu, Gwardia zmuszona jest jak najszybciej znaleźć drugi z nich. Cath, niespodziewania uwikłana w te poszukiwania, przypadkowo spotyka na swojej drodze Angelo - przystojnego nieznajomego, który, mimo swojej początkowej niechęci do dziewczyny, z czasem zmienia swoje uczucia względem niej. Jednak Cath wie, że nie dane jest im być razem. Angelo pochodzi z rasy Cieni, a ta nie posiada żadnych uczuć. Jednak jakim cudem chłopak nie jest w stanie zapomnieć o Cath? Czy we dwójkę uda im się stanąć razem do walki przeciwko Zakonowi?

Clarissa Black to młoda, polska pisarka, która debiutowała w ubiegłym roku powieścią Klejnoty elfów. Książka opowiada losy Catherine, dziewczyny, od urodzenia będącej jedną z magicznych istot, walczących u boku dobrej Gwardii przeciwko rządnemu władzy Zakonowi.

Jak zapewne wiecie, fantastykę uwielbiam absolutnie w każdej postaci i kiedy tylko mam taką możliwość, sięgam w pierwszej kolejności właśnie po pozycje rozgrywające się w fikcyjnych światach. Mimo że obecnie mój gust czytelniczy uległ dość znaczącej zmianie i z chęcią czytam pozycje różne gatunkowo, to jednak wciąż z największą przyjemnością sięgam po fantastykę. Na Klejnoty elfów natknęłam się po raz pierwszy na jednym z blogów i widząc zaskakująco pozytywną opinię, postanowiłam dać pozycji szansę. Kiedy więc tylko nadarzyła się okazja, zabrałam się do lektury.

Clarissa Black jest młodą, debiutującą autorką, co wyraźnie widać w sposobie pisania. Mimo że narracja książki była poprowadzona niezwykle dynamicznie, pojawiało się wiele opisów i zaskakujących wydarzeń, to wciąż widać było, że pisarka nie ma jeszcze zbyt dużego doświadczenia w tworzeniu powieści. Podobało mi się jednak to, że pani Black miała na książkę konkretny pomysł, który konsekwentnie realizowała i który, co przyznaję po czytaniu różnych opinii na temat tej powieści, jednym podobał się bardziej, innym mniej.

Akcja książki rozgrywa się w realnym świecie, który jednak zamieszkują istoty zupełnie odmienne od rasy ludzkiej. Są wśród nich m.in. centuri, sidhe, elfy, czy cienie, każda z nich charakteryzująca się innymi zdolnościami. Część z nich należy do dobrej Gwardii, która zajmuje się pilnowaniem Kodeksu - zbioru praw, jakie każda z ras ma przestrzegać. Jest jednak i druga grupa, czyli ci, którzy zdecydowali się przyłączyć do złego Zakonu, którego jedynym celem jest przejęcie władzy nad światem. Myślę, że większość z Was czytała już parokrotnie książki, w których świat fantastyczny wpleciony jest w rzeczywistość, a przy tym rozwinięty tak świetnie, że zdaje się, iż stanowi zupełnie inny, oddzielny element. Byłam więc pod wielkim wrażeniem, kiedy okazało się, że i u pani Black jest podobnie. Świat fantasy, umieszczony w świecie realnym został wykreowany bardzo dokładnie, z wieloma szczegółami, a także tajemnicami, które tylko zaostrzały apetyt na dalszą lekturę. Stąd też mimo paru słabszych punktów, mam szczerą nadzieję na kontynuację powieści, bo z chęcią ponownie zagłębiłabym się w świecie Gwardii i Zakonu, a może i odkryła parę sekretów tamtego świata.

Jak już wspominałam, miałam jednak parę zastrzeżeń, które także wpłynęły na mój odbiór powieści. Przede wszystkim, nie podobał mi się sposób, w jaki autorka stworzyła relację między Angelo i Cath. Jednego dnia, Cień jest największym wrogiem dziewczyny i pragnie jedynie ją zabić, natomiast drugiego stają się sprzymierzeńcami, gotowymi razem zawalczyć o dobro na świecie. Rozumiem, że ludzie się zmieniają, postaci decydują o swoim przyszłym losie, ale jednak taka odmiana bohatera o 180 stopni w 24 godziny wydaje się być mocno przerysowana. Z chęcią poczytałabym trochę więcej o mrocznej stronie Angelo, zanim ten w końcu zmienił się w "tego dobrego". Mam jednak nadzieję, że autorka trochę popracuje nad tym elementem i stworzy nieco bardziej rozbudowaną relację między tą dwójką w kontynuacji.

Wiem, kim jestem i co to oznacza. (...) Nie potrafię odczuwać ludzkich emocji, nie potrafię ich nawet zrozumieć. - westchnął. – Tak przynajmniej mi się wydaje. Tak myślę, kiedy jestem sam. Ale kiedy ty jesteś w pobliżu, zapominam. Zapominam o tym, kim jestem i czuję się jak ktoś, kim nigdy nie będę.

Podobał mi się za to motyw walki między Gwardią a Zakonem, który dopracowany i niezwykle intrygujący, stanowił świetną podstawę powieści. Cieszę się, że autorka nie poszła na łatwiznę i tak łatwo nie zaszufladkowała tych dwóch organizacji, jako tą "dobrą" i tą "złą", ale stworzyła trochę bardziej rozbudowaną historię, w której pełno jest tajemnic i intryg, knutych przeciwko sobie między jednymi i drugimi. Zwłaszcza końcówka książki zapowiada mroczny, niepokojący finał, który w efekcie taki właśnie się okazuje.

Klejnoty elfów to powieść przyjemna i lekka, idealna na leniwe popołudnie. Nie powinniśmy oczekiwać po niej zbyt wiele, jednak nie przeczę, że w świat Gwardii i Zakonu wciągnęłam się na tyle mocno, że książka jak najbardziej przypadła mi do gustu. Nie obyło się oczywiście bez paru minusów, jak to ma zwykle miejsce w przypadku początkujących autorów, ale jednocześnie Clarissa Black pozytywnie zaskakuje bardzo dokładnie wykreowanym światem fantasy i pełnym napięcia zakończeniem, które sprawia, że czytelnik do reszty zatraca się w lekturze. Polecam tym, którzy z młodzieżówkami i paranormal romance są za pan brat i którzy poszukują niewymagającej powieści na resztkę wakacji.

Za książkę serdecznie dziękuję akcji Polacy Nie Gęsi i Swoich Autorów Mają