Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Becca Fitzpatrick. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Becca Fitzpatrick. Pokaż wszystkie posty

niedziela, 15 lutego 2015

O niebezpiecznej górskiej przeprawie i tajemniczym nieznajomym...

Tytuł: Black Ice
Autor: Becca Fitzpatrick
Wydawnictwo: Otwarte/Moondrive

Britt, wraz z najlepszą przyjaciółką wyrusza na przeprawę przez łańcuch górski Teton. Niespodziewanie okazuje się, że wraz z nimi ma wyruszyć były chłopak głównej bohaterki - Calvin, do którego Britt wciąż coś czuje. Wszystko komplikuje się jeszcze bardziej, kiedy dziewczyna wraz z przyjaciółką napotyka na straszliwą burzę śnieżną i niemal w ostatniej chwili udaje im się znaleźć schronienie. Ich wybawcami okazują się dwaj nieznajomi, na pozór mili i intrygujący. Wkrótce jednak, wychodzi na jaw, że obydwoje mają za sobą nieciekawą przeszłość, a teraz za wszelką cenę muszą wydostać się z gór. Nastolatka staje się ich zakładniczką, a przy górskiej przeprawie znowu czekają ich niespodzianki - tym razem okazuje się, że w okolicy grasuje seryjny morderca, który nie cofnie się przed niczym, jeśli Britt stanie na jego drodze.

Z twórczością Becci Fitzpatrick miałam przyjemność zapoznać się przy okazji czytania sagi Szeptem, którą wspominam mile, aczkolwiek nie stała się ona jedną z moich ulubionych serii. Black Ice zaintrygowało mnie jednak samą tematyką. Tym razem autorka postanowiła pójść w mroczny i niebezpieczny thriller - myślę, że tym samym postawiła poprzeczkę trochę wyżej, więc byłam ciekawa, jak sobie poradzi z takim zadaniem.

Początek książki nie zachwyca, jest nieco schematycznie i dość nudnawo, biorąc pod uwagę wartką akcję w poprzednich książkach Fitzpatrick. Zapewniam jednak, że im dalej będziecie brnąć w tę historię, tym bardziej interesująca zaczyna się robić. Zwłaszcza, że, jak obiecuje opis na okładce, w pewnym momencie sprawy naprawdę przybierają dramatyczny obrót...

"Byliśmy ż y w i. I to bardziej niż kiedykolwiek, choć w obliczu śmierci."

Główną bohaterkę powieści można albo bardzo polubić albo wręcz znienawidzić. Przynajmniej ja odniosłam takie wrażenie. Nie sposób za to nie zainteresować się postacią Masona, który jest drastycznie inny od drugiego "nieznajomego" - Shauna. Podczas gdy ten pierwszy od samego momentu pojawienia się zarówno intryguje, jak i nawet nieco niepokoi czytelnika, tak tego drugiego raczej trudno polubić. Mimo wszystko, ta dwójka stanowiła istną zagadkę - nigdy nie było wiadomo, co też przyjdzie im do głowy.

Dopiero po postawieniu się w sytuacji Britt, można zorientować się, ile kosztuje dziewczynę takie przedsięwzięcie i zdanie się na łaskę i niełaskę dwóch, niemal kompletnie nieznajomych ludzi. A mimo to, nastolatka dzielnie planuje, kombinuje i stara się przeżyć tą niespodziewaną przygodę. To właśnie imponowało mi w tej postaci - nie dość, że nie zważała na przeciwności losu, to jeszcze była na tyle odważna, by stawić czoła dwóm nieobliczalnym mężczyznom. Takiej bohaterki nie da się nie polubić!

"Mówią, że kiedy umierasz, całe życie przebiega ci przed oczami. Nikt nie mówi jednak o tym, że kiedy patrzysz, jak umiera osoba, którą kiedyś kochałeś, doświadczenie to jest podwójnie bolesne, ponieważ przeżywasz na nowo dwa życia, które niegdyś podążały tą samą drogą."

Kwestia porwania, to zupełnie inny temat, ale muszę przyznać, że Becca Fitzpatrick genialnie wykreowała zarówno dwóch zbiegów jak i wspólną wędrówkę poprzez góry. Miejscami już, już miało się wrażenie, że sprawa, została rozwiązana, że bohaterka wreszcie wyjdzie cało z tego koszmaru, gdy tu nagle jak grom z nieba, na czytelnika i na bohaterów spadała kolejna niespodziewana przygoda i cała zabawa zaczynała się od nowa. A przy tym wszystkim, autorka tak skutecznie prowadziła bohaterów przez wszystkie przeciwności losu, że nie ma opcji, byście odłożyli tę książkę na bok.

Autorka zastosowała nietuzinkowe rozwiązania i nawet motyw miłosny był w tej książce interesujący. Nie było też mowy o nudzie - wszystko działo się tak szybko, że zanim zdążyłam się spostrzec, już skończyłam Black Ice. Z jednej strony żałuję, że historia Britt już się zakończyła, z drugiej - jest mi niezmiernie miło, że w ogóle udało mi się ją poznać. Zapewniam wszystkich fanów twórczości Fitzpatrick, że na tej pozycji na pewno się nie zawiedziecie.

Myślę, że książka na pewno spodoba się osobom, które szukają wciągającej i naładowanej akcją pozycji, która nie wypuści ich ze swojego świata, aż do ostatniej strony. Becca Fitzpatrick pokazała w tej powieści, że potrafi napisać także coś, o zupełnie odmiennej tematyce niż paranormal romance, a tym samym zadowolić co bardziej wymagających czytelników. Ze swojej strony powieść polecam gorąco :)

niedziela, 8 lutego 2015

Gdy nadchodzi finale...

Tytuł: Finale
Autor: Becca Fitzpatrick
Wydawnictwo: Otwarte/Moondrive

Nora i Patch przetrwali już wiele przeciwności, ale to jeszcze nie koniec. A właściwie, to początek - początek wielkiej walki, jaką przyjdzie im stoczyć. Będą walczyć z odwiecznymi wrogami, z przeciwnościami losu, ale jednocześnie będą zmuszeni walczyć o miłość. Kto okaże się zdrajcą w finale serii? Jakie przeszkody napotkają na swojej drodze Nora i Patch?

Becca Fitzpatrick to amerykańska autorka, znana przede wszystkim ze swojej serii "Szeptem", która niemal od razu po premierze stała się bestsellerem na liście "The New York Times". Jej najnowsza książka nosi nazwę "Black Ice" i jest kryminałem/thrillerem, przeznaczonym w dużej mierze dla młodzieży. Została wydana 7 listopada 2014 roku.

Perspektywa zakończenia serii o Norze i Patchu jednocześnie mnie radowała i smuciła. Radowała - bo miałam wrażenie, że autorka w swoich książkach nie wprowadza żadnych nowych elementów i nie już nie potrafi zaskoczyć niczym czytelnika. Smuciła jednak, bo mimo wszystko żal było mi czytać po raz ostatni o przygodach Patcha i Nory. Naprawdę polubiłam tę dwójkę, a wiedziałam, że tym razem ich historia zakończy się bezpowrotnie. W końcu jednak przemogłam się i sięgnęłam po ostatni tom serii. I jak na tym wyszłam?

"Nie wiedziałabym, czym jest normalność, nawet gdybym się o nią potknęła."

To, co od pierwszych stron zwróciło moją uwagę, to to, że akcja, jak to zwykle w książkach Fitzpatrick, goniła do przodu w bardzo szybkim tempie. Tak szybkim, że zanim zdążyłam się zorientować, czytałam już ostatnią stronę, I wydaje mi się, że to właśnie to szybkie tempo odwróciło moją uwagę od niektórych niedociągnięć, które pojawiły się w Finale. Mimo tego, że nie było ich za dużo, to jednak były i przez to nie jestem w 100% usatysfakcjonowana z lektury finału tej serii...

Właśnie satysfakcja jest tym, czego brakowało mi, gdy czytałam już ostatnie parę stron. Brakowało tego poczucia, że właśnie zakończyłam jakąś przygodę, z cudownymi bohaterami, że to już jest skończone, ale, że to było coś dobrego. Tego mi właśnie zabrakło - czystej satysfakcji z lektury serii.

Oczywiście, nie twierdzę, że cała książka nie udała się. Wręcz przeciwnie - końcówka to istne uwikłanie czytelnika we wszelkie dostępne intrygi, a na koniec, brutalne wyciągnięcie go z tego całego zamieszania. Trudno, po skończeniu tej książki, przez jakiś czas myśleć o czymś innym. Ja sama, zaraz po przeczytaniu ostatniej strony, po chwili znowu przeczytałam końcówkę, bo byłam tak zaskoczona, że chciałam raz jeszcze przypomnieć sobie, czy na pewno wszystko dobrze zrozumiałam.

Główni bohaterowie nic a nic nie zmienili się od poprzedniej części, aczkolwiek muszę powiedzieć, że w Finale w końcu przekonałam się do postaci Nory. Już nie denerwowały mnie jej "humory", a jednocześnie zaczęłam w końcu rozumieć jej sytuację. Postać Patcha polubiłam od pierwszej części i w tej nic się nie zmieniło - dalej z przyjemnością czytałam fragmenty z jego udziałem, szczerze śmiałam się, przy niektórych jego kwestiach. Będzie mi brakowało tego bohatera i między innymi ze względu na niego, żałuję, że dobiegła końca moja przygoda z serią Szeptem.

"M u s i a ł a m się bronić. Gdyby uznano mnie za słabą, stałabym się jeszcze bardziej upragnionym celem. Musiałam pokazać swoją siłę i chęć odwetu."

Finale to książka wciągająca, ciekawa, ale nie wybitna. Zabrakło mi tam czegoś, co sprawiłoby, że zakończenie pozostałoby w mojej pamięci na stałe. Nie ukrywam, że ogromnie żałuję, że ta seria się skończyła, ale jednocześnie czuję, że kolejny tom byłby tylko przeciąganiem tej historii na siłę. Zapewne wrócę kiedyś do Szeptem jeszcze raz, kiedy będę chciała przeczytać ciekawy paranormal romance, a tym, którzy się jeszcze z finałem serii nie zapoznali, serdecznie zachęcam do dania mu szansy :)

Kolejne spotkanie z Nefilim, czyli o "Ciszy" słów kilka

Tytuł: Cisza
Autor: Becca Fitzpatrick
Wydawnictwo: Otwarte/Moondrive

Nora nie pamięta nic z wydarzeń, jakie rozegrały się w jej życiu przez okres ostatnich paru miesięcy. Zagubiona, próbuje przypomnieć sobie, co też takiego wydarzyło się przez ten czas, ale jedyne, co pamięta to niesamowite i jedyne w swoim rodzaju czarne oczy. Jednocześnie, okazuje się, że przeszłość nie pozwala o sobie zapomnieć na zbyt długo - na dziewczyną czekają decyzje, trudne do podjęcia, zmierzenie się z nowymi wyzwaniami i Patch - jej największa miłość...

Seria pani Fitzpatrick przez bardzo długi okres szła mi mozolnie i powoli. Mimo że pierwszą część przeczytałam w rekordowo szybkim tempie, drugą zakupiłam dopiero około miesiąc później, natomiast w dwie następne części zaopatrzyłam się dopiero podczas wakacji. Kiedy jednak w końcu zabrałam się za Ciszę miałam nadzieję, że autorce uda się utrzymać poziom, jaki miały poprzedniczki. Z przykrością muszę stwierdzić, że trochę się jednak na niej zawiodłam.

Początek książki w zastraszająco szybkim tempie przenosi nas do świata Nory - świata Nefilim, Upadłych Aniołów i Archaniołów, pomiędzy którymi rozgrywa się konflikt. A w samym jego centrum jest główna bohaterka. Na całe szczęście, dynamiczna akcja została utrzymana aż do ostatnich stron książki i za to jestem bardzo wdzięczna autorce - dzięki temu czytelnik nie miał ani chwili na nudę, a wydarzenia rozgrywały się z taką prędkością, że nawet nie zauważyłam, kiedy przewróciłam ostatnią stronę.

Niestety, jeśli chodzi o inne aspekty, Becca Fitzpatrick nie poradziła sobie już tak dobrze. Główna bohaterka, Nora, w tej części stała się bardziej irytująca niż miało to miejsce w poprzednich częściach. Zachowywała się jak zakochana, namolna nastolatka, która nie potrafi się obyć bez swojego idola i dlatego momentami czytałam o jej postaci z niemałą irytacją.

Niektóre pomysły autorki przyjmowałam z ogromnym zaskoczeniem, za to niektóre okazywały się totalną klapą. Dlatego trudno mi jednoznacznie powiedzieć, czy rozwiązania, jakie wybierała dla bohaterów autorka są właściwe czy też nie, ale na pewno - wciągają i nie puszczają aż do końca.

Dużym plusem książki był główny bohater, czyli Patch. Jego, jako jednego z nielicznych dało się lubić, a ja uśmiechałam się niemal przy każdym momencie z jego udziałem. jest dokładnie takim typem bohatera, jakiego lubię - nie irytująco przesłodzony czy humorzasty, ale raczej z dużą dawką humoru i czarnego charakteru.

Oczywiście, od pierwszych stron intrygował mnie zarówno motyw buntujących się Nefilim, wszechmocnych Archaniołów, wściekłych, miejscami żądnych zemsty Upadłych Aniołów i wszystkich nadnaturalnych postaci, jakie się w książce pojawiały. Dlatego od początku chciałam dowiedzieć się, jak najwięcej o konflikcie pomiędzy tymi trzema grupami i tutaj pojawia się kolejny aspekt, którym autorka trochę mnie rozczarowała - nie podawała (jak na mój gust) za dużo informacji o nadprzyrodzonych istotach, co sprawiło, że czytelnik momentami mógł się czuć nieco zagubiony w ich świecie.

Książka ta jest wciągająca, dobra, ale to typowy paranormal romance, który nie wyróżnia się niczym niezwykłym. Owszem, główny bohater jest wykreowany naprawdę ciekawie i mrocznie, ale z pewnością nie potrafi on sprawić, żeby ta książka stała się moją ulubienicą. To lekka i niewymagająca lektura dla czytelników, którzy nie stawiają książce za wysokich wymagań.

czwartek, 17 kwietnia 2014

"Crescendo" Becca Fitzpatrick

Tytuł: Crescendo
Autor: Becca Fitzpatrick
Wydawnictwo: Otwarte/Moondrive

"Kiedy nie wiesz, komu wierzyć, ufaj tylko sobie.

Patch to wielka miłość Nory. To także jej Anioł Stróż. On uratował jej życie, ona wyrwała go z otchłani potępionych. Są sobie przeznaczeni.
Jednak Patch wydaje się zamieszany w niewyjaśnioną śmierć ojca Nory. Dziewczynie grozi śmiertelne niebezpieczeństwo...

Tajemnice budzą niepokój, niepewność przeradza się w strach."

"Szeptem" to książka, która oczarowała mnie ciekawą, nietuzinkową historią i oczywiście nietypowym romansem. Wszystko razem stworzyło naprawdę ciekawy zestaw, więc po kontynuację sięgałam z dużą dawką pozytywnej energii. Jednak czy książka utrzymała poziom poprzedniczki?

"Cokolwiek zrobię, nigdy nie będziemy dostatecznie blisko. Nigdy nie będę go miała na tyle, na ile bym chciała."

Nora i Patch nareszcie mogą być razem. Rozpoczęły się wakacje, wszystkie dawne problemy zdały się odejść w zapomnienie, a oni w końcu mogą być szczęśliwi. Dziewczyna dręczy jednak myśl o nie rozwiązanej tajemnicy sprzed lat... Niewyjaśniona śmierć ojca nasuwa jej różne podejrzenia. Jednak to nie jej jedyny problem. Wkrótce w jej życiu pojawia się Scott - zamknięty w sobie, denerwujący chłopak, który także skrywa swoją tajemnicę. Nora jest zagubiona i nie wie już komu ufać, a wkrótce będzie musiała podjąć ważne decyzje...

Nie da się ukryć, że kontynuacja książki w dużej mierze skupia się na upadłych aniołach i problemach Patcha oraz Nory, mało jest za to fragmentów dowodzących ich miłości. Jest to o tyle przeszkadzające, że nie mamy za bardzo możliwości wglądu w prawdziwe uczucia Nory i mimo że czasami je ujawnia, są to jednak uczucia wcale nie skierowane do chłopaka, ale bardziej do jej sytuacji.

Akcja książki ma dość zawrotne tempo i trudno przewidzieć, co też zdarzy się za parę kartek. Nie wiem, skąd u niektórych osób opinie o monotonności akcji - dla mnie działo się tutaj nawet więcej niż w części pierwszej. Oczywiście, każdy traktuje ten temat inaczej, jednak sądzę, że akurat o nudzie w tej powieści nie możemy mówić.

Pani Fitzpatrick ciekawie rozwinęła fabułę i bardzo postarała się, aby poruszyć wszystkie wątki. Do tego pojawia nam się wiele nowych informacji, które czytelnik niejednokrotnie musiał dochodzić razem z główną bohaterką. Narracja pierwszoosobowa tylko utwierdza w przekonaniu, że Nora nie jest wszechwiedząca - wielu rzeczy nie wie i mam niejasne wrażenie, że się ich nie dowie. Mimo wszystko, niechętnie dzieli się ona własnymi myślami, raczej skupia się bardziej na akcji.

Język powieści nie był skomplikowany, a autorka nie zarzucała czytelnika zbędnymi opisami. W większości, czytaniu towarzyszy klimat niepewności i tajemnicy, co w sumie jest zgodne z prawdą - Nora bowiem nie unikała niebezpieczeństw, a autorka nie omieszkała o tym wspomnieć. Podobał mi się sposób w jaki pani Fitzpatrick pisała powieść i jak próbowała zainteresować czytelnika - podsuwając mu tematy do rozważań i zaciekawiając go kolejnymi zagadkami.

"Czasami trzeba dopuścić zło, by mogło się to ostatecznie obrócić w dobro."

Nora, jako główna bohaterka niezbyt przypadła mi do gustu. Być może w następnej części jest już lepiej, ale w "Crescendo" ciągle miałam wrażenie, że jej nierozważność i upór bierze się z chęci zaimponowania Patchowi. To wszystko było jakby na siłę i czasami nawet się nie kleiło, uważam więc, że autorka mogła porzucić zamysł zrobienia z niej tajemniczej i odważnej dziewczyny. Jak już wspominałam wcześniej, w niektórych momentach można było trochę bardziej opisać uczucia nastolatki - dzięki temu książka nabrałaby bardziej realnego charakteru. Poza tym, Nora denerwowała trochę częstym "gdybaniem" i filozofowaniem. Oczywiście, pewnie było to spowodowane sytuacją w której się znalazła, jednak jakoś te przemyślenia nie pasowały mi do głównej bohaterki.

Patch to zdecydowanie jeden z najlepszych męskich książkowych bohaterów, o jakich zdarzyło mi się czytać. Owiany tajemnicą, czarny charakter, który z czasem ukazuje swoje wnętrze, wprowadzając czytelnika w swój własny, niebezpieczny świat. I nawet mimo tego, że w tej części momentami potrafił troszkę irytować, to nadal uwielbiam jego pewny siebie charakter. Zdecydowanie warto przeczytać książkę, chociażby dla tego bohatera.

W tej części pojawia się także jedna nowa, bardzo ważna postać - Scott. Z początku irytujący, nastoletni chłopak, którego nic ciekawego nie wyróżnia, z czasem odkrywa część swoich tajemnic. Z czasem ten bohater stał się wręcz niebezpieczny i do tej pory nie wiem, czy do końca można mu ufać. Jest to typ, o którym nie można powiedzieć, że jest zły, ale nie zgodziłabym się ze stwierdzeniem, że to dobry charakter.

Podsumowując, książka przypadła mi do gustu i wciągnęła mnie swoim mrocznym klimatem i niewyjaśnionymi zagadkami. Z chęcią sięgnę po kontynuację, a tych, którzy jeszcze nie mieli okazji zapoznać się z "Szeptem", zdecydowanie nakłaniam do lektury!

Moja ocena: 9/10 i 9 gwiazdek:
★★★★★★★★★

Wyzwania: Przeczytam tyle, ile mam wzrostu (2,7 cm), Czytam Fantastykę, Rekord 2014

sobota, 1 marca 2014

Bo są tajemnice, o których mówi się tylko szeptem...

Tytuł: Szeptem
Autor: Becca Fitzpatrick
Wydawnictwo: Otwarte/Moondrive
"Czasem zdarza się miłość nie z tego świata. Naprawdę nie z tego świata...

Patch jest tajemniczy i zabójczo przystojny. Nic dziwnego, że szesnastoletnia Nora uległa jego urokowi. Niemal natychmiast w jej życiu zaczęły dziać się rzeczy, których nie da się wytłumaczyć. Chyba że...
Chyba że ktoś wie, że znalazł się w samym środku bitwy. Bitwy, którą od wieków toczą Upadli z Nieśmiertelnymi. O Twoje życie.

Ale cicho sza...
Są tajemnice, o których mówi się tylko szeptem."

Becca Fitzpatrick to amerykańska pisarka, która znana jest z popularnej serii "Szeptem" opowiadającej losy upadłego anioła Patcha i nastoletniej Nory. Pierwsza część pojawiła się w polskich księgarniach 13 stycznia 2010 roku, i od tego czasu zyskuje rzesze fanów na całym świecie.

"Powiedz jeszcze raz: „prowokujesz”. Prowokująco układasz przy tym usta"

Nora Grey wiedzie normalne, przepełnione szkołą i zwykłymi obowiązkami życie uczennicy. Mieszka razem z matką w Coldwater, w pełnym przeciągów, wiejskim domu, na peryferiach miasta. Dni upływają jej zwykle na nauce i spotkaniach z najlepszą przyjaciółką - Vee Sky, z którą dziewczyna może rozmawiać właściwie o wszystkim. Całkiem niespodziewanie, w jej życiu pojawia się tajemniczy i zagadkowy Patch, który zdaje się wiedzieć o nastolatce prawie wszystko. Wraz z jego pojawieniem, dziewczyna zaczyna doznawać także tajemniczych wizji, których pochodzenie jest bardziej niewiarygodne, niż mogłaby kiedykolwiek przypuszczać...

Gdy po raz pierwszy usłyszałam o sadze, po głowie kołatała mi się tylko jedna myśl - dać, czy nie dać szansy? Ostatecznie zdecydowałam się dać pozycji szansę, głównie ze względu na zachęcający opis i (co tu nie mówić) piękną okładkę, która przykuła mój wzrok od pierwszego wejrzenia. Tak więc, aktualnie jestem po lekturze, i muszę przyznać - nie żałuję mojego wyboru :)

Akcja książki, mimo że na początku niezbyt dynamiczna, z czasem nabiera tempa. Podobało mi się, że czytelnik miał szansę poznać Norę etapami, z każdym rozdziałem dowiadując się o niej czegoś nowego. Szkoda, że dopiero finalna końcówka dostarczyła emocji i wyjaśnień, na które miałam nadzieję podczas czytania całej pozycji. Nie mniej jednak, na kompletny brak akcji podczas czytania nie mogę narzekać, bowiem autorka sprytnie posługiwała się narracją pierwszoosobową, dzięki której dostarczała czytelnikowi mnóstwo emocji. Mieliśmy bowiem wgląd we wszystkie myśli, wątpliwości i rozważania głównej bohaterki. Jej, miejscami, trudna sytuacja nadawała książce realizmu i pozwalała czytelnikowi snuć rozważania - jak on sam by postąpił w tym momencie? Co prawda, w książce pojawiały się drobne błędy, związane jednak przede wszystkim z niewielkim doświadczeniem autorki, które na ogół nie przeszkadzały zbytnio w rozwoju akcji. Ciekawiła mnie także tematyka - upadłych aniołów i Nefilim. Nie czytałam wcześniej wielu książek tego pokroju, nie mniej zetknęłam się trochę z tą tematyką. Zaskoczyło mnie więc nieco inne podejście do tego tematu i sprytnie wymyślone, końcowe rozwiązanie.

W związku z tym, że tematyka książki to nie tylko upadłe anioły, ale także romans, nie sposób nie wspomnieć o związku dwójki głównych bohaterów - Nory i Patcha. Nie rozwinął się on w jednej chwili, ale stopniowo i, co muszę przyznać, zabawnie się czytało niektóre ich dialogi. W tym temacie, należy definitywnie pochwalić panią Fitzpatrick, która po mistrzowsku wykreowała bohaterów, oraz doprowadzała do zabawnych konfrontacji między nimi.

"Dotarło do mnie, że w jednej chwili wyzbyłem się wszystkiego"

Oprócz głównej bohaterki - Nory, generalnie cichej, opanowanej, dobrze zorganizowanej dziewczyny, oraz tajemniczego, ale zabawnego Patcha - pojawiali się także bohaterowie drugoplanowi, którzy niejednokrotnie wnosili mnóstwo zamieszania i śmiechu do powieści. Najbardziej polubiłam Vee, najlepszą przyjaciółkę Nory. Jej uparty, porywczy, ale i stanowczy charakter doprowadzał do wielu zabawnych sytuacji i dialogów. W książce pojawiały się zarówno dobre, jak i złe charaktery. Te ostatnie wprowadziły oczywiście zamęt i mnóstwo scen akcji, jednak mam nadzieję, że i z tymi bohaterami uda mi się spotkać w kolejnych tomach.

Podsumowując, mogę powiedzieć tylko jedno - ciekawa, dobrze wykonana powieść, nie wymagająca skupienia, czy specjalnych rozważań, do przeczytania z kubkiem herbatki w ręce :)

Moja ocena: 8/10 i 8 gwiazdek:
★★★★★★★★