czwartek, 16 lipca 2015

Syreny, ćwierćinkuby i inne Istoty Ciemności, czyli wyruszamy na misję ratunkową

Tytuł: Niebezpieczne złudzenie
Autor: Kami Garcia & Margaret Stohl
Wydawnictwo: Feeria Young

Ridley Duchannes to taki rodzaj dziewczyny, z którą lepiej nie zadzierać. A przynajmniej nie, jeśli tylko wiesz, co potrafi syrena...

Link wraz ze znajomymi (i aktualnie najbliższymi dla niego osobami) wyrusza, by odszukać ukochaną syrenę, którą porwał wnuk potężnego Abrahama Ravenwooda - Silas. Jego plan nie ogranicza się jedynie do pozbawienia Ridley wolności, ale do czegoś znacznie potężniejszego... Dlatego Link wraz z grupą muszą działać. Dołącza do nich także Lennox Gates, cieszący się nie najlepszą reputacją w światku Istot Ciemności, który jednak z wiadomych tylko sobie przyczyn równie mocno chce odnaleźć Ridley. Czas ucieka, a Silas nie próżnuje. Co tak naprawdę dzieje się z syreną? Jakie plany ma wróg Linka i jego przyjaciół? Czy uda im się ocalić Ridley?

Kontynuacja historii zbuntowanej syreny i jej wiernego towarzysza - ukochanego, ćwierćinkuba, musiała trafić na moją półkę i od momentu, kiedy po raz pierwszy ujrzałam tę pozycję w zapowiedziach, z niecierpliwością czekałam na moment, w którym poznam dalsze losy tej szalonej dwójki. Poprzednia część zakończyła się oczywiście w momencie, który był swego rodzaju punktem zwrotnym i dlatego, kiedy tylko w me ręce trafiło "Niebezpieczne Złudzenie" bez chwili wahania zabrałam się za lekturę.

Niezmiennie zadziwia mnie, jak autorki poprawiły swój warsztat pisarski, patrząc przez pryzmat "Kronik Obdarzonych" i serii o Ridley i Linku. Coraz bardziej dochodzę do wniosku, że to po prostu zasługa bohaterów. W końcu historia dziewczyny - aniołka i jej jakże dobrego (i strasznie denerwującego) chłopaka nie może rozwinąć się we właściwym kierunku. Tymczasem, kiedy nasi bohaterowie to zbuntowane, pewne siebie i samolubne Istoty Ciemności, które na dodatek doskonale wiedzą, czego chcą, sprawa ma się zdecydowanie inaczej. I za to właśnie przede wszystkim pokochałam najnowszą serię Kami Garci i Margaret Stohl.

Bo czy da się inaczej? No właśnie - według mnie, nie. Ridley, arogancka, pewna siebie, zbuntowana syrena, która doskonale zdaje sobie sprawę ze swoich zdolności, zdecydowanie trafia na moją listę najlepszych bohaterek w historii, zajmując tym samym zaszczytne miejsce obok walecznej i równie "niegrzecznej" Celaeny Sardothien i odważnej Tessy z "Diabelskich Maszyn".

"Bo na tym świecie są trzy rodzaje dziewczyn. Dobre dziewczyny. Złe dziewczyny. I Ridley Duchannes."

Nie przypuszczałam jednak, że aż tak ciekawie rozwinie się wątek Lennox'a Gates'a, który w tej części ze zbuntowanego i tajemniczego typa z podziemnego klubu, przeobraża się w bardzo emocjonalnego, zdeterminowanego faceta. Jego relacja z Ridley cały czas się rozwija, i mimo tego, że syrena została porwana, to jego nadzieja i wiara w odnalezienie jej jest naprawdę godna podziwu.

Wielowątkowość akcji daje pole popisu do poprowadzenia dynamicznej, pełnej niespodziewanych zwrotów akcji fabuły. Z jednej strony, mamy motyw główny, czyli ciągłe próby zlokalizowania miejsca, w którym znajduje się Ridley, co w konsekwencji prowadzi do rozpoczęcia podróży i poszukiwań na szeroką skalę, które pozwoliłyby znaleźć syrenę. To właśnie ten motyw, został przez autorki w całości wykorzystany, a narracja poprowadzona tak ciekawie, że miało się wrażenie, iż razem z bohaterami zagłębiamy się w nieznane zwykłym śmiertelnikom ścieżki Nowego Orleanu, rozpaczliwie próbując trafić na jakikolwiek ślad zaginionej.

Bardzo dobrze miały się także wątki poboczne, które (jak mam nadzieję) zostaną rozwiązane w następnym tomie powieści. Przede wszystkim, mam tutaj na myśli trójkąt miłosny, który już wcześniej pojawił się między Ridley, Linkiem a Noxem, ale także sytuacje reszty bohaterów, m.in. przyjaciół Linka z kapeli. Nietrudno bowiem stwierdzić, że nie da się nie lubić Floyd, Necro czy Sampsona. Nie wiem dlaczego, ale po prostu tak się nie da. Tak jakby razem z trójką głównych bohaterów stwarzali jakąś nierozerwalną paczkę, która po prostu, nie ważne gdzie, kiedy i dlaczego trzyma się razem. Bo tak.

Jak zwykle, wyszło na to, że dynamiczny finał jeszcze bardziej zaostrzył mój apetyt na kolejną część historii. Bo mam takie niedoparte wrażenie, że po tym finale musi się coś wydarzyć i mam nadzieję, że tak się stanie. Tak czy siak, "Niebezpieczne Istoty" i "Niebezpieczne Złudzenie" osobiście uważam, za bardzo ciekawy spin-off do "Kronik Obdarzonych", a nawet dużo od nich ciekawszy. Nie ma nudnawych, byle jakich bohaterów, którzy niejednokrotnie pojawiają się w poprzedniej serii, jest za to dużo dynamicznej, wielowątkowej akcji, dużo niebezpieczeństwa, mroku, magii, syren, ćwierć- i pół- inkubów, nekromantów i innych Istot Ciemności. Jest dobrze poprowadzona historia, z pomysłem, z intrygą, z czymś, czego zdecydowanie zabrakło w "Pięknych Istotach". Zachęcam więc, jeśli szukacie historii idealnej lato - zdecydowanie trafiliście pod właściwy adres!

Za egzemplarz serdecznie dziękuję Wydawnictwu Feeria
http://wydawnictwofeeria.pl/pl/strony/nowosci
 

czwartek, 9 lipca 2015

Czy można odnaleźć kogoś, kto już nie żyje?

Tytuł: Odnaleziony
Autor: Harlan Coben
Wydawnictwo: Albatros

Ojciec Mickeya zginął osiem miesięcy temu, w tragicznych okolicznościach i od tego czasu chłopak wciąż pragnie dowiedzieć się prawdy. Prawdy o jego śmierci. A także prawdy o tym, co naprawdę wydarzyło się podczas strasznego wypadku...

Jednak, chłopak nie może polegać jedynie na swoich przypuszczeniach. Dlatego stara się dociec, czy to w ogóle możliwe, by jego ojciec wciąż żył. Jakby tego było mało, Mickey próbuje jednocześnie rozwiązać sprawę afery dopingowej, w którą zamieszany jest kolega z jego drużyny. W międzyczasie Ema, przyjaciółka głównego bohatera, nawiązuje internetową znajomość z tajemniczym chłopakiem. Jego nagłe zniknięcie jest zaskoczeniem nie tylko dla dziewczyny. Kim tak naprawdę jest nieznajomy? Czy Mickey dowiedzie o niewinności kolegi? Jak wśród tylu niewiadomych i znaków zapytania, uda mu się dociec prawdy o ojcu?

Harlan Coben to znany i ceniony autor literatury sensacyjnej. Znany najbardziej z thrillera "Nie mów nikomu", autor doczekał się trzech nagród literackich, w tym nagrody Edgar Poe Award. Jest jednym z najchętniej czytanych autorów, zarówno w Polsce, jak i za granicą, a od czerwca tego roku, na półki w księgarniach trafiła jego najnowsza powieść "Odnaleziony".

Książka przyszła do mnie jako niespodzianka od wydawnictwa, nie za bardzo więc wiedziałam, jak nastawiać się do lektury tego autora. Z jednej strony, zapowiadała się powieść pełna zwrotów akcji, tajemnic i niewiadomych, czyli taka, jakie na co dzień z chęcią czytuję. Z drugiej zaś, moje obawy pojawiły się, kiedy zorientowałam się, że trzymam w rękach ostatni tom trylogii o Mickey'u Bolitarze, a pierwszych dwóch do tej pory nawet nie widziałam. Jednak wygrała moja chęć poznania historii i tak oto jestem już po lekturze najnowszej powieści Harlana Cobena. I muszę przyznać, że z chęcią zapoznałabym się z resztą jego książek.

Autor ten ma bardzo specyficzny sposób pisania powieści. Mimo, że głównymi bohaterami jego trylogii o Mickey'u są nastolatkowie, to Coben nie stara się na siłę dostosować swojego stylu pisania do młodzieżowego, przystępnego języka. Odniosłam wręcz wrażenie, że autor bardziej skupia się na przekazywaniu istotnych detali, niż na samej kreacji bohaterów i akcji. Mimo wszystko jednak, potrafił on na tyle stworzyć świat Mickey'a, że będąc aktualnie po lekturze, muszę szczerze przyznać, że przepadłam w nim na długie godziny.

Moją uwagę, w parę stron po rozpoczęciu lektury przykuła wspomniana już wcześniej dbałość o szczegóły, jaką autor pokazał w swojej najnowszej powieści. Przede wszystkim, nie ma mowy o żadnych niedopowiedzeniach, czy niespodziankach, wszystko zostało dokładnie zaplanowane, wszystkie wątki splatają się pod koniec powieści w jeden emocjonujący finał, który trzyma w napięciu do ostatniej strony. Powiedziałabym, że biorąc pod uwagę całość, ta książka to bardzo dobrze napisany thriller z wieloma elementami sensacyjno - kryminalnymi.

Mimo że autor w dużej mierze skupia uwagę czytelnika na dynamicznie rozwijającej się akcji, nie sposób było zwrócić uwagę na głównych bohaterów - nastolatków, wplecionych w bardzo niebezpieczną tajemnicę, którą za wszelką cenę próbują rozwiązać. Najwięcej na głowie ma oczywiście postać główna, czyli Mickey Bolitar. Chłopak jest bardzo dobrym koszykarzem, który w pewien sposób otrzymuje "awans społeczny" dostając się do głównego składu szkolnej drużyny koszykarskiej, coraz bardziej popularnej, ze względu na liczne sukcesy, jakie odnosi. Biorąc pod uwagę jego sytuację wśród rówieśników, Mickey'a można z powodzeniem uznać za wytrzymałego i pewnego - siebie oraz swoich umiejętności. Nie zraża się niepowodzeniami, wciąż stara się poprawić swoje relacje z kolegami z drużyny. Postać, którą jak najbardziej lubi się już od pierwszej strony i która szczególnie dobrze pasuje na narratora powieści.

Historia Harlana Cobena momentami zaskakuje, ale raczej nie wywołuje dreszczyku grozy. Przynajmniej nie, jeśli o mnie chodzi. Owszem, na czytelnika czeka wiele niespodzianek, długa droga do odkrycia prawdy i wiele przeszkód, ale podczas tej podróży raczej nie przestraszycie się na śmierć, a raczej będziecie zaintrygowani kolejną tajemnicą, na którą natrafią bohaterowie. To jednocześnie dobre i złe, ale przede wszystkim cieszy mnie, że Harlan Coben pisze we własnym, ciekawym i oryginalnym stylu, nie próbując na siłę stylizować się na sposób pisania innych autorów, a jedynie przedstawiając swoją historię tak, jak potrafi.

Wielkie brawa należą się autorowi za klimatyczne zakończenie, które zafundował czytelnikom na zwieńczenie trylogii. Podejrzewam, że ci, którzy poprzednie tomy cyklu już czytali, będą nawet bardziej zaskoczeni znając jeszcze o wiele więcej szczegółów, których mi nie dane było poznać. Ale nawet bez nich, jestem w stanie powiedzieć, że końcówka powieści jest naprawdę emocjonująca i udana.

"Odnaleziony" Harlana Cobena to wielka niespodzianka, na jaką natrafiłam przypadkowo, ale jak widać, szczęśliwie. Książka jest napisana niesamowicie dobrym stylem, z dbałością o każdy, najmniejszy szczegół, a autor zasługuje na gromkie brawa za tak świetnie poprowadzoną akcję. Wierzę, że ta powieść przypadnie do gustu nie tylko tym, którzy z tym gatunkiem mają do czynienia na co dzień, ale także tym, którzy historię z nim dopiero rozpoczynają. Jeśli szukacie dobrego, niebezpiecznego thrillera, dzięki któremu poczujecie, że w te upalne dni wraz z Mickey'em próbujecie rozwikłać tajemnicę tragicznego wypadku, to trafiliście pod właściwy adres - "Odnaleziony" będzie idealny dla Was.

Za egzemplarz recenzencki serdecznie dziękuję Wydawnictwu Albatros

wtorek, 7 lipca 2015

Stos zbiorczy

Wakacje oficjalnie zaczęte, wolne świętujemy już od piątku, a ja z tej okazji zdecydowałam się podsumować moje zbiory książkowe z ostatnich dwóch miesięcy - maja i czerwca. Trochę się tych perełek nazbierało, w większości są to egzemplarze recenzenckie, ale, jak zaraz zobaczycie poniżej, znalazło się także parę pozycji, które kupiłam. Z pewnością, moim książkowym zakupom przysłużył się pobyt w Krakowie, znanym przecież z tanich księgarń. Ale, jak się okazało, nie tylko, bo klimatyczne kafejki, cudowne miejsca do zwiedzania i sama aura tego miejsca sprawiła, że z chęcią będę powracała do tego miejsca. Zwłaszcza z tak doborowym towarzystwem, z jakim się tam ostatnim razem znalazłam. Przechodząc jednak do sedna sprawy, zapraszam bardzo serdecznie na (całkiem spory) stos (a raczej stosy) zbiorczy :)

Stosik 1

1. "Heir of Fire" Sarah J. Maas - nabytek z księgarni "Foyles" z Londynu; mam plan wkrótce się zabrać i napisać przedpremierową recenzję - w końcu we wrześniu premiera!
2. "The Memoirs of Sherlock Holmes" Arthur Conan Doyle - jw.; nabytek z Muzeum Sherlocka Holmes'a; bo czas najwyższy zabrać się za książki o słynnym detektywie!
3. "Starter" Lissa Price - przeceniony o 50% w Empiku, więc oczywiście musiałam skorzystać! Zwłaszcza, że chcę się wyrobić do premiery drugiej części serii - "Endera", więc również jak najszybciej muszę wziąć się za lekturę.
4. "BZRK" Michael Grant - z krakowskiej księgarni; kupione za namową przyjaciółki - książek tego autora nie czytałam, ale jestem ciekawa tej powieści, zwłaszcza, że podobno jest nawet lepsza od "GONE".
5. "Dni krwi i światła gwiazd" Laini Taylor - jw.; mam wobec książki mieszane uczucia po lekturze pierwszej części, ale zobaczymy...
6. "Studium w szkarłacie" Arthur Conan Doyle - jw.;jestem ciekawa przygód Sherlocka Holmesa i chyba zacznę najpierw od tej książki, a dopiero później zabiorę się za angielskie wydanie, jakie posiadam ;)
7. "Gra" Anders De La Motte - jw.; książka, która zaintrygowała mnie już podczas zeszłorocznego "Literackiego Sopotu", a teraz w końcu miałam okazję ją kupić w promocyjnej cenie. Brzmi intrygująco, zobaczymy, jak będzie naprawdę :)

Stosik 2

1. "Dopóki nie zgasną gwiazdy" Piotr Patykiewicz - prezent - niespodzianka od taty; po blogosferze krążą same pozytywne opinie na jej temat, więc koniecznie muszę sprawdzić, ile w nich prawdy.
2. "Odnaleziony" Harlan Coben -  niespodzianka od Wydawnictwa Albatros; przeczytana, recenzja wkrótce na blogu.
3. "Ścieżka ocalenia" Ewa Seno - egz. recenzencki od Wydawnictwa Feeria; jw.
4. "Toxic" Rachel Van Dyken - jw.; recenzja TUTAJ :)
5. "Co, jeśli..." Rebecca Donavan - jw.; przeczytana, recenzja wkrótce się ukaże.

Stosik 3

1. "Szary Mag" Jarosław Prusiński - egz. recenzencki od Autora, otrzymany w ramach akcji PNGiSAM; moja aktualna lektura.
2. "Dziwne losy Jane Eyre" Charlotte Brontë - ze starych zbiorów; obejrzałam niedawno film z Mią Wasikowską i Michael'em Fassbenderem i muszę przyznać, że byłam zachwycona. Świetny film, dlatego mam ogromną chęć zapoznać się z pierwowzorem.
3. "Każdego dnia" David Levithan - egz. recenzencki od GW Publicat; na półce czeka "Will Grayson, Will Grayson" napisany wraz z John'em Green'em, także szykuje się mały maraton książek tego autora :)
4. "Lato koloru wiśni" Carina Bartsch - egz. recenzencki od Wydawnictwa Media Rodzina; lekki romans? Idealny dla mnie! Na wakacje będę potrzebować czegoś takiego - przyjemnego i łatwego, dzięki czemu przepadnę na długie godziny :)

Dodatki

 1. "Piękno wykute w stali" Małgorzata Martini - kupione podczas wizyty w Muzeum Sztuki i Techniki Japońskiej "Manggha"; w związku ze sportem, jaki trenuję, coś idealnego dla mnie! Poza tym, jestem niezmiernie ciekawa japońskich broni :)
2. Płyty Muse "The 2nd Law" i "Drones" - MÓJ SKARB! <3 Najnowszy nabytek i jednocześnie prezent - jestem taka niezmiernie szczęśliwa! Zapowiadają się dłuuugie godziny słuchania :3 Oczywiście po przesłuchaniu dam znać, jakie są moje odczucia, ale patrząc tylko na okładki, czuję, że jak najbardziej pozytywne :D

______
Zdecydowanie trochę się tych nabytków nazbierało w ostatnim czasie - na szczęście mamy wakacje, można więc słuchać, oglądać i czytać do woli! To jak - co z powyższych stosów z radością byście podkradli, a co jest raczej nie w Waszym klimacie? ;)

sobota, 4 lipca 2015

Podsumowanie czerwca 2015

Hej!
Pewnie większość z Was jest już myślami gdzie indziej, planując lub nawet rozpoczynając wyjazdy na tegoroczne wakacje, albo po prostu rozkoszując się odrobiną wolnego w domu. Ja jestem jeszcze w fazie radości po zakończeniu roku i rozpoczęciu wolnego, i tak dopada mnie powoli wakacyjne rozleniwienie, z którym cały czas staram się walczyć :) Przede wszystkim jednak, na bieżąco nadrabiam książkowe, serialowe i filmowe zaległości, jednocześnie próbując nadążyć z recenzjami i postami dla Was - bo kto powiedział, że życie bloggera książkowego jest proste? ;) Jednak zanim całkowicie oddamy się lenistwu wakacyjnemu, chciałabym jeszcze wspomnieć co nieco o minionym miesiącu czerwcu - jak wypadł u mnie?

Miesiąc: Czerwiec 2015

źródło
Liczba przeczytanych pozycji: 4

Liczba zrecenzowanych pozycji: 3

Liczba obejrzanych filmów: 1

Liczba zrecenzowanych filmów: 0

Przeczytane pozycje:
1. "Co, jeśli..." Rebecca Donavan [recenzja]
2. "Toxic" Rachel Van Dyken [recenzja]
3. "Ścieżka ocalenia" Ewa Seno
4. "Odnaleziony" Harlan Coben

Najlepsza książka: W tym miesiącu zaskoczyła mnie najnowsza powieść Harlana Cobena - mimo, że było to moje pierwsze spotkanie z twórczością tego autora, to było ono jak najbardziej udane.

Najgorsza książka: Niestety, ogromnie rozczarowałam się na książce Rebecci Donavan. Zapowiadała się tak dobrze, a wyszło nie najlepiej...

W tym miesiącu zdecydowanie królowały seriale, bądź też raczej jeden, niesamowity, wciągający i jedyny w swoim rodzaju "Reign" <3 Jestem właśnie świeżo po drugim sezonie i sama nie wiem, jak ja wytrzymam do października, do trzeciego sezonu! Ale w związku z tym, że nie pisałam jeszcze nic o 1 sezonie, muszę to jak najszybciej nadrobić, co byście dokładnie wiedzieli, co tak bardzo kocham w tym serialu :D Poza tym jednak, byłam niedawno w kinie na "Krainie Jutra" - film, niestety, mocno rozczarował, spodziewałam się zdecydowanie więcej. Zapewne recenzja także ukaże się wkrótce. Aktualnie nadrabiam książkowe zaległości, które mi się przez ukochany serial narobiły - a zapewniam Was, że jest ich całkiem sporo! W końcu mogę też zapytać się Was - jak Wam się podoba nowa szata graficzna bloga? Było nad nią trochę ślęczenia, ale mam nadzieję, że jest warta wyszukiwania wszystkich możliwych kodów CSS :P 

To by było na tyle, trzymajcie się ciepło i życzę Wam z całego serca cudownych, niezapomnianych i radosnych wakacji - odpoczynku, żebyście nabrali sił na nowy rok szkolny ;)

czwartek, 2 lipca 2015

Krocząc ścieżką ocalenia


Tytuł: Ścieżka ocalenia
Autor: Ewa Seno
Wydawnictwo: Feeria Young

Nina (a raczej królewna Antilia) przeszła już wiele - jej poświęcenia dla bliskich i przyjaciół nie da się opisać, a mimo to dziewczynę czeka jeszcze najtrudniejsze zadanie. Musi zmierzyć się ze złem, zagrażającym nie tylko jej planecie, Mandorze, ale także całemu Wszechświatowi. Przede wszystkim jednak, Nina będzie zmuszona zadecydować o losie swojego nienarodzonego jeszcze dziecka... Jak dziewczyna poradzi sobie podczas ostatniego starcia z tym, co zagraża jej i jej bliskim? Czy urodzi dziecko vipera? Czy ta wyprawa zakończy się dla wszystkich pomyślnie?


"Miłość to dar, nie kara. Bywa trudna, ale tylko głupcy rezygnują z niej, gdy pojawią się problemy."

Po ostatni tom trylogii pani Seno sięgnęłam z czystego sentymentu. Po nie najlepszym, ale cokolwiek wciągającym pierwszym tomie, drugi chciałam przeczytać koniecznie - niestety, jak się okazało, ten z kolei okazał się katastrofą. Do trzeciego podeszłam więc ze sporą dozą dystansu, nie wiedząc, czego się spodziewać. Chyba szczęśliwie się złożyło, że nie robiłam sobie zbyt wielkich nadziei, bo "Ścieżka ocalenia" może i podnosi poziom dwóch poprzednich części, ale mimo wszystko nie jest lekturą, która na długo zapada w pamięć.

Kreacja bohaterów w tej części uległa nieznacznej zmianie. Przede wszystkim, główna bohaterka, Nina nieco wydoroślała, przyrównując jej charakter do tego, który zapamiętałam z drugiej części. Jednak mimo tego, że nauczyła się podejmować rozsądniejsze decyzje, jej niewyparzony język pozostał taki sam. Wciąż irytowała się niezmiernie łatwo, co z kolei kazało mi parokrotnie zastanowić się, czy rzeczywiście czytam o osiemnastoletniej dziewczynie, która ma podjąć w życiu bardzo trudne wybory, czy o rozkapryszonej, małej dziewczynce, która, kiedy nie dostanie tego, czego chce, pragnie jedynie wykłócać się ze wszystkimi wokół.

 Z resztą, nie tylko Nina była wiecznie skora do waśni. Podobnie było z wiecznie niezadowolonym Nickiem, na którego przez większą część książki miało się ochotę jedynie nakrzyczeć. Zarzucał Ninie nieprzemyślane decyzje i impulsywność, ale sam nie był lepszy. Podobnie jak większość bohaterów. Żadne z nich bowiem nie zmieniło się na tyle, bym mogła je polubić.

"Czułam się jak układanka, w której brakowało zbyt wielu elementów. Z każdym dniem, z każdą nową decyzją traciłam kolejny, cenny dla mnie kawałek."

Nieco inaczej sprawa się ma, jeśli chodzi o fabułę. W tej części była ona o wiele lepiej przemyślana, aczkolwiek nie obyło się bez pewnych zgrzytów. Autorka jak widać ma tendencję do spłycania niektórych momentów, lub ich skracania, co w konsekwencji prowadzi do tego, że można się w lekturze trochę pogubić. Na szczęście, pod względem wydarzeń, książka nadrabia bardzo dużo. Może i część z nich była nieco naciągnięta, biorąc pod uwagę pierwotny zarys fabuły, ale mimo wszystko pozycję tę czytało się dużo milej niż jej poprzedniczki.

Nie obyło się oczywiście bez wielkiego finału, który, co muszę przyznać, pozytywnie mnie zaskoczył. Ostatnie strony książki okazały się dosyć emocjonujące, biorąc pod uwagę rozwiązanie akcji. Przede wszystkim pani Seno nie poszła na łatwiznę i nie zakończyła fabuły w sposób, jaki można by się tego spodziewać. Wybrała za to trochę trudniejsze rozwiązanie, za co książka dostaje ode mnie dużego plusa.

Nie powiem, że trylogię Ewy Seno mogę Wam z czystym sumieniem polecić, bo zdecydowanie tak nie jest. Patrząc z perspektywy czasu, chyba druga część najbardziej zepsuła moje zdanie o tej serii, ale mimo wszystko - historii o królewnie Antilii nie będę wspominać szczególnie wylewnie. Być może trzecia część nadrobiła trochę za dwie poprzednie, ale mimo wszystko, tę trylogię zapamiętam jako przeciętną młodzieżówkę, która może i jest wciągająca, ale bardziej niż to - po prostu irytująca.

Tych, którzy już zdążyli się zapoznać z "Tatuażem z lilią" i "Ceną odwagi" mogę jedynie zachęcić do zakończenia trylogii, jako że, moim zdaniem jest dużo lepsze od poprzedniczek. Możecie spodziewać się całkiem interesującego zakończenia i ciekawie poprowadzonej fabuły, ale największym zgrzytem są niestety bohaterowie, którzy irytują niemal całą powieść. Dlatego, jeśli szczególnie chcecie się zapoznać z tą trylogią, to oczywiście nie bronię, ale jeśli macie już dość schematycznych, płytkich młodzieżówek, to obawiam się, że lektura książek pani Seno może Was mocno rozczarować.

Za udostępnienie egzemplarza recenzenckiego serdecznie dziękuję Wydawnictwu Feeria

środa, 1 lipca 2015

A gdyby tak...

Tytuł: Co, jeśli...
Autor: Rebecca Donavan
Wydawnictwo: Feeria Young

Dawniej Cal, Rae, Richelle i Nicole stanowili nierozłączną paczkę. Rozumieli się doskonale, spędzali ze sobą czas każdego dnia. Ale dzieciństwo ma to do siebie, że kończy się zbyt szybko. Tak teź było w ich wypadku - każde z nich poszło we własną stronę, każde zadecydowało, że chce robić w życiu coś innego. Łatwo więc wyobrazić sobie zdziwienie Cala, kiedy nagle widzi w ulubionej kafejce, daleko od rodzinnego miejsca, swoją przyjaciółkę z dzieciństwa - Nicole. Jednak swoim zachowaniem zupełnie nie przypomina nieśmiałej, cichej i wystraszonej dziewczynki, jaką znał z dzieciństwa. Nyelle (bo tak nazywa się nieznajoma) jest pełna pozytywnej energii i szalonych pomysłów. Pragnąc odkryć tajemnicę z przeszłości, Cal coraz bardziej zaznajamia się z dziewczyną. Co się stało z Nicole? Kim tak naprawdę jest Nyelle?

"Tyle razy rozmyślałam o decyzji, którą kiedyś podjęłam, zastanawiając się, co by było, gdybym postąpiła wtedy inaczej? Kim byłabym dzisiaj? Jak wyglądałoby moje życie? A co, jeśli..."

Lektura książek Rebecci Donavan zapadła mi w pamięć jako lekcja życia - w trylogii "Oddechy" autorka zawarła tyle niesamowitych wartości, że gdy czas było pożegnać się z historią Emmy i Evana, czułam naprawdę wielki żal. Stąd też, w kolejnej powieści tej autorki, "Co, jeśli..." pokładałam ogromne nadzieje. Liczyłam, że książka, chociaż tak odmienna tematyką, będzie przypominać mi moje niedawne spotkanie z trylogią "Oddechy". Czy więc "Co, jeśli..." sprostało moim wymaganiom?

Historia Cala i Nyelle rozpoczyna się niezbyt obiecująco. Tak jak w "Powodzie by oddychać" akcja książki wciągała czytelnika w świat głównych bohaterów niemal od pierwszego zdania, tak w tej powieści, na rzeczywisty rozwój fabuły trzeba sobie chwilę poczekać. Niestety, był to pierwszy element, na jaki zwróciłam uwagę - być może przez niego, przy dalszej lekturze tej powieści, cały czas przyrównywałam tę historię do trylogii "Oddechów". I być może dlatego "Co, jeśli..." przypadło mi do gustu o wiele mniej.

Cal był postacią, do której, niemal do samego końca nie byłam przekonana. Wydaje mi się, że autorka popełniła błąd, wprowadzając go jako narratora. O wiele lepiej, moim zdaniem, w tej roli sprawdziłaby się Nyelle, która, jak mi się zdawało, mogłaby poprowadzić tę historię o wiele ciekawiej. Rozumiem jednak, że Rebecca Donavan chciała po prostu umożliwić czytelnikowi odkrywanie całej tajemnicy wraz z głównym bohaterem, dlatego to małe niedociągnięcie jestem jej jeszcze w stanie wybaczyć.


"Wyrzuty sumienia to przebiegłe bestie. Ranią głęboko, a kiedy rana już się zabliźnia, posypują ją solą."

Trudno mi jednak nie wypomnieć autorce stylu prowadzenia narracji. Główny bohater, bardziej niż ciekawić czytelnika własnymi domysłami i przypuszczeniami na temat nieznajomej, raczej przez większość książki zanudzał swoimi gdybaniami i zachwytami nad Nyelle. Niestety, zabrakło mi w tej książce charakterystycznego stylu pisania, jakim posługiwała się Rebecca Donavan w trylogii "Oddechy" - tam potrafiła wzbudzić w czytelniku wiele emocji. Od strachu i przerażenia, poprzez smutek i złość, po bezgraniczną radość.

Całkowicie rozczarowało mnie zakończenie historii. Zwłaszcza, że zaczęłam się go domyślać w połowie książki. Nie było w nim nic zaskakującego, nic, co by mnie wzruszyło, poruszyło, lub sprawiło, że o tej powieści myślałabym jeszcze przez długi czas po zakończeniu lektury, jak to miało miejsce w przypadku trylogii "Oddechów". Autorka, moim zdaniem, poszła na łatwiznę, a schematyczność końcówki lektury tylko to potwierdza.

Jedyny element w tej książce, który tak naprawdę uratował tę powieść, to kreacja Nyelle. Jej historia jest niesamowicie intrygująca, podobnie, jak wszystko co robi. Przez jej ogrom energii, szalonych pomysłów i radość, jaką czerpie z rozweselania innych stała się moją ulubioną bohaterką w całej historii. Jednocześnie, po prostu nie sposób było nie zainteresować się jej losem i być może dlatego, książki nie spisuję kompletnie na straty.

Niestety, muszę przyznać, że "Co, jeśli..." w żaden sposób nie przypomina cudownej trylogii tej autorki, którą tak mocno pokochałam. Pomysł Rebecci Donavan może i był dobry, ale wykonanie pozostawia wiele do życzenia. A szkoda, bo po tylu pozytywnych opiniach i obiecujących zapowiedziach liczyłam na coś zdecydowanie lepszego. Jak widać, mocno się przeliczyłam.

Za książkę serdecznie dziękuję Wydawnictwu Feeria

poniedziałek, 29 czerwca 2015

Chorwacja, miłość i lawenda

Tytuł: Szukaj mnie wśród lawendy. Gabriela. Tom III
Autor: Agnieszka Lingas - Łoniewska
Wydawnictwo: Novae Res

Gabrysia, najmłodsza z trzech sióstr, wspomina czasy, kiedy wraz z pewnym przystojnym Chorwatem przeżywała najlepsze chwile w swoim życiu. Teraz, kiedy tak wiele rzeczy się zmieniło, dziewczyna próbuje zapomnieć o wielkiej miłości, jednak nie jest to wcale takie proste. Czy jest w stanie wybaczyć mu dawne błędy? Czy znajdzie w sobie dość siły, by pokochać go na nowo?

Agnieszka Lingas - Łoniewska to polska pisarka, urodzona we Wrocławiu. Znana przede wszystkim z powieści przeznaczonych dla kobiet, m.in. "Bez przebaczenia", "Zakład o miłość" czy trylogii "Zakręty losu". Ogromny sukces przyniosła jej także trylogia o siostrach Skotnickich - Zuzannie, Zofii i Gabrieli.

Po literaturę kobiecą sięgam niezwykle rzadko - ze względu na wiele czynników, przede wszystkim jednak dlatego, że zwykle nie interesuje mnie tematyka i sposób prowadzenia narracji w takich powieściach. Często występuje tam duża ilość przemyśleń i rozważań, mało jest za to samej akcji, czasami fabuła w ogóle zostaje pominięta a jej miejsce zajmują jedynie obszerne zwierzenia, czy wspomnienia głównej bohaterki. Powiem szczerze, że nie przepadam za tego typu rozwiązaniami, być może dlatego, że jestem zwolenniczką zdecydowanie dynamiczniejszych książek. Jednak po trylogię o siostrach Skotnickich chciałam sięgnąć już od dłuższego czasu - być może miał na to wpływ fakt, że półwysep Pelješac już raz odwiedziłam i ten zakątek Chorwacji wręcz pokochałam - uważam, że jest to idealne miejsce do umiejscowienia w nim jakiejś historii. Tym sposobem napotkałam na trylogię pani Lingas - Łoniewskiej i, co muszę przyznać, historię Gabrysi naprawdę pokochałam.


"Może należało zdać się na los, przeznaczenie, które rzuciły ją tu, na południe i sprawiły, że poznała smak gorącej niewyobrażalnej miłości, gorycz porażki, kwaśny posmak zdrady i jak zawsze słony smak łez?"

Z początku, miałam pewne obawy związane z tą pozycją. Nie czytałam wcześniejszych tomów Lawendowej trylogii i bałam się, że z finalnego tomu niewiele zrozumiem. Mimo to postanowiłam spróbować i muszę szczerze powiedzieć, że lektura okazała się o wiele lepsza, niż początkowo przypuszczałam. Czemu?

Autorka stworzyła w swojej powieści naprawdę cudowny, wakacyjny klimat, tym samym budząc we mnie chęć, by Chorwację odwiedzić raz jeszcze. Cała Trpanja jest tam przedstawiona w sposób naprawdę uroczy i podczas czytania, z łatwością mogłam sobie wyobrazić ciepły klimat, piękne góry sąsiadujące z Morzem Adriatyckim, czy charakterystyczne plaże Chorwacji. Z pewnością był to duży plus, bo niejednokrotnie, podczas lektury wspominałam te piękne miejsce. Również sama historia sprzyja mojemu pozytywnemu odbiorowi książki.

Nie jestem w stanie wyrazić swojej opinii na temat innych dwóch innych siostrach Skotnickich, ale Gabrysię bardzo polubiłam. Za uparty, stanowczy charakter, ale i za siłę, którą w sobie nosiła i przez którą pozbierała się po tak wielu życiowych niepowodzeniach. Imponowała mi jej pewność siebie, objawiająca się w najtrudniejszych dla dziewczyny momentach, poza tym, szczerze kibicowałam jej w odnalezieniu szczęścia. Jej chęć pomocy bliskim i troska o nich sprawiły, że miło wspominam tę bohaterkę.

"Tylko on potrafił spojrzeniem pokazać jak bardzo ją kocha. Bo tylko on tak naprawdę ją kochał. A ona kochała jego. Długą drogę przeszła, aby w końcu to zrozumieć. Zatoczyła koło i wróciła tutaj. Na wyspę pachnącą lawendą."

Akcja powieści rozkręca się powoli, niemal niezauważalnie wciągając czytelnika w wir wydarzeń. Autorka przeplata rzeczywistość, ze wspomnieniami Gabrysi dotyczącymi Iva i ich wcześniejszego życia, dzięki czemu czytelnik z łatwością jest w stanie zrozumieć sytuację dziewczyny. Mimo moich wcześniejszych obaw, fabuła jest dynamiczna, pełna zwrotów akcji i niespodzianek. Autorka przygotowała dla najmłodszej z sióstr Skotnickich wiele przeszkód, dlatego końcówka powieści tak bardzo przypadła mi do gustu - zakończenie było wręcz idealne, dokładnie takie, jak je sobie wyobrażałam.

Nie umknęło mojej uwadze, że przy każdym nowym rozdziale, autorka umieściła piosenkę, która idealnie nadawała się do słuchania, przy lekturze danego fragmentu powieści. Osobiście przesłuchałam parę utworów i muszę przyznać, że część z nich z pewnością trafi na moją listę ulubionych piosenek. Polecam podczas lektury wsłuchać się w te melodie - zwłaszcza ostatnia, słynna "Happy" Pharrella Williamsa idealnie oddaje nastrój rozdziału.

"Szukaj mnie wśród lawendy. Tom III" to świetna książka, która bardzo przypadła mi do gustu. Jednocześnie, było to moje pierwsze spotkanie z twórczością pani Lingas - Łoniewskiej, jestem jednak pewna, że sięgnę po inne jej powieści. Teraz zostało mi jedynie nadrobić dwa poprzednie tomy lawendowej trylogii, a Wam serdecznie polecić jej finał :)

"Najlepiej szukać i odnaleźć się... wśród lawendy."


Za książkę serdecznie dziękuję Wydawnictwu Novae Res