piątek, 28 czerwca 2013

Recenzja: "Percy Jackson i Bogowie Olimpijscy. Złodziej Pioruna"

Cześć Wam! Dzisiaj miałam zakończenie roku szkolnego, więc dużo się działo :). Przede wszystkim pożegnanie z klasą :(, ale i dostarczenie świadectwa do wybranej szkoły i przyjęcie gratulacji ukończenia szkoły przez rodzinę:). Całkiem miło było. Niestety, mam też gorsze wiadomości: jutro wyjeżdżam na obóz i przez 10 następnych dni raczej nie będę dodawać postów:(. Może uda mi się przygotować 1 lub 2 i ustawić publikację, ale nic nie obiecuję, bo nie wiem jak z wyrobieniem się jutro:). Na pewno po powrocie się Wami zajmę, chociaż wkrótce potem czeka mnie jeszcze podróż do Chorwacji, ale tam jest duża możliwość pozyskania jakiegoś internetu, więc się zobaczy. A teraz zapraszam na recenzję filmu, który w zeszłym poście dostał 1 głos:

Tytuł: Percy Jackson i Bogowie Olimpijscy. Złodziej Pioruna

Reżyser: Chris Columbus


O filmie nie miałam bladego pojęcia (podobnie zresztą jak i o książce), gdyby nie mój tata, który będąc niedawno w centrum handlowym i kupując film na urodziny dla koleżanki, również mi sprawił coś ciekawego do obejrzenia.

Gra aktorska: Tutaj zależy kogo i w jakich sytuacjach. Jest to w sumie jedyne, do czego tak naprawdę miałam zastrzeżenia (fabuła, krajobrazy, efekty specjalne wyszły super). Głównie chodzi mi tutaj o głównego bohatera, Perce'go Jacksona (Logan Lerman), który niektóre teksty grał bardzo sztucznie i wyglądało to trochę tak, jakby go do tego ktoś zmuszał. Miejscami grał naprawdę fajnie, ale były momenty, w których po prostu tandetną grą aktorską przyćmiewał grę innych bohaterów. Jest jeszcze jedna postać, która według mnie marnie grała, a jest nią Grover (Brandon T. Jackson), który grał podobnie jak Logan Lerman, co też trochę denerwowało. Za taką grę muszę niestety dać 1 gwiazdkę mniej...
Fabuła: Nastolatek, Percy Jackson nigdy nie sądził, że jego życie może się tak odmienić... A jednak. Chłopak, wcześniej mieszkający w ciasnym mieszkanku z mamą i przybranym ojcem (którego nawiasem mówiąc nienawidził) nagle musi przenieść się do obozu, w którym szkoleni na wojowników są potomkowie bogów. Percy przedtem sądził, że jest do niczego - miał dysgrafię i nie mógł usiedzieć w miejscu. Teraz jednak okazuje się, że są to jego atuty, które pozwolą mu wykonać misję, dla niego przeznaczoną - znaleźć piorun Zeusa i nie dopuścić do walce między bogami. Sytuację komplikuje fakt, że nie ma w tej akcji pomocy ze strony bogów, bo ci uważają go, za złodzieja broni Zeusa. Na szczęście ma też dwójkę wiernych przyjaciół, którzy pomogą mu w każdej okoliczności - satyra Grovera i córkę bogini Ateny Annabeth. 
Podsumowanie: Film (oraz powieść) na pewno przypadną do gustu fanom mitologii. Mi natomiast ta sztuka spodobała się na tyle, by wyczekiwać 2 części :). Chciałabym zobaczyć jak dalej potoczą się losy Grovera, Perce'go i Annabeth .Bardzo fajny pomysł na film, gorzej wykonana ekranizacja, chociaż efekty specjalne, według mnie zostały wykonane idealnie. Miejscami gra aktorska psuła efekt ciekawej sceny, ale nie mówię, że była to rutyna. Polecam tym, którzy chcą po prostu miło spędzić te prawie 2 godziny przed telewizorkiem, razem z rodziną lub przyjaciółmi. Natomiast fanom fachowego kina fantasy, mówię od razu, że nie jest to film wykonany perfekcyjnie :). Za całokształt dam 4 gwiazdki:
Zachęcam do obejrzenia!

czwartek, 27 czerwca 2013

Zestawik na jutro

Pomyślałam o bardziej filmowo-książkowym zestawieniu, więc proszę bardzo wybierać(!):
1. Film "Percy Jackson i Bogowie Olimpijscy. Złodziej Pioruna"
2. "Marley i ja"
3. "Chihuahua z Beverly Hills 1"


I mam jeszcze takie nietypowe pytanie: może ktoś z Was czytał książkę o Percym Jacksonie? Bo spodobał mi się film (swoją drogą czekam na tą 2 część ^^), nie czytałam książki i jestem tym razem to ja ciekawa: godna polecenia?

Recenzja: "Pretty Little Liars Kłamczuchy"

Dzień dobry! Przepraszam, że ostatnio tak w kratkę bywam, ale musiałam przygotować 10 laurek dla nauczycieli na koniec roku :/. Mam nadzieję, że chociaż im się spodobają. Ale dobra - widziałam, że pod poprzednim postem nikt nie był przeciwko PLL, więc recenzja będzie:

Tytuł: Pretty Little Liars Kłamczuchy

Autor: Sara Shepard

Książkę poznałam dzięki Marcie, która czytając książkę, zachęcała i mnie do jej lektury. W końcu postanowiłam spróbować. Pomaszerowałam więc w czwartek do biblioteki i... książkę już przeczytałam!

Okładka: W pewnym sensie zwyczajna i oryginalna zarazem. Tło nie prezentuje się jakoś zachwycająco, ale intrygujący jest but, wybrudzony trawą i ziemią. Ma on jakiś tam niebezpośredni związek z książką, chociaż po obejrzeniu okładki, spodziewałam się czegoś zupełnie innego po książce. Bardzo podoba mi się też ciekawie napisany tytuł, chyba zaczynam coraz bardziej lubić taki "zawijany" styl pisma :).
 
Cena: Akurat tę lekturę wypożyczyłam z biblioteki, ale wiem, że kosztuje ona 29,90. Stron ta powieść posiada 277 i według mnie cena jest taka dość, powiedziałabym, typowa, bo dużo książek tego pokroju, kosztuje podobnie. Więc sama nie wiem, wydaje mi się, że nie jest to ani za wysoka, ani za niska cena...
   
Treść: Po niby niepozornej kłótni pięciu przyjaciółek: Hanny, Alison, Arii, Spencer i Emily, ta druga znika w dość tajemniczych okolicznościach. Pozostała czwórka dziewczyn, wkrótce zapomina o całej sprawie i ich drogi rozchodzą się. Po 3 latach od zaginięcia Alison Hanna, Emily, Spencer i Aria zaczynają otrzymywać budzące jednocześnie ciekawość i strach SMS-y, podpisane po prostu literą A. Wkrótce okazuje się, że sprawa jest poważniejsza niż sądzą, bo ktoś zdobył informacje o sekretach, które wymazały z pamięci wraz ze zniknięciem koleżanki...
   
Podsumowanie: Fajna, nie wymagająca myślenia lektura. Autorka wykonała kawał dobrej roboty, przy pisaniu tak ciekawej powieści. Wartka akcja, która nie pozwala czytelnikowi na chwilę wytchnienia. Główne bohaterki borykające się z problemami, w tym także z tajemniczymi SMS-ami, choć trochę przybliżają nam świat niby nam znany, a jednak zapomniany. Miejscami książka zaskakiwała, miejscami była po prostu przewidywalna, a mimo to do końca nie wiedziałam, co i jak. Za oryginalną tematykę dam 10 gwiazdek:
     
A wy czytaliście PLL? Jak wrażenia?

wtorek, 25 czerwca 2013

Kolejna recenzja: "Monster High 3 O wilku Mowa"

Witajcie kochani! Czy to tylko u mnie, czy u Was też pogoda do kitu? Ja mam już dość, wcześniej trochę ponarzekałam na upał, ale w porównaniu z tym deszczem to było jak w niebie... Zmokłam dziś dwa razy, raz po powrocie ze szkoły, drugi po powrocie ze spaceru z psem i dziś już nie wychodzę z domu :). Ale jak pewnie zauważyliście tytuł posta głosi, że dzisiaj czas na recenzję "Monster High 3 O wilku mowa". Nikt wczoraj nie zagłosował na żadną z książek, więc postanowiłam zdecydować za Was xD. I oto moja opinia tej książki:

Tytuł: Monster High 3 O wilku mowa

Autor: Lisi Harrison

Na książkę skusiłam się po kupieniu dwóch jej poprzedniczek. Na początku myślałam, że jest to ostatnia część (z zakończenia tak mi wynikało), ale okazało się, że jednak nie i tak mamy teraz jeszcze 4 część :).
Okładka: Myślę, że najładniejsza, jeżeli chodzi o tą serię. Piękna, srebrna, wilcza czaszka z fioletową obwódką, zawieszona na łańcuszku. Do tego dochodzi jeszcze futrzane(<3) tło, które utwierdza nas w przekonaniu, że to właśnie Clawdeen jest w tej książce w centrum uwagi.
 
Cena: Koszt lektury wynosi 29,90, co w ostatecznym rozrachunku nie jest wcale ceną wyjątkowo niską, bo książka ma 259 stron. Jak dla mnie mimo wspaniałej treści koszt mógłby jednak wynosić te parę złotych mniej...
 

Treść: Clawdeen, prawie szesnastoletnia córka wilkołaka, od lat chce wyjść z cienia sześciu nieznośnych i niesamowicie denerwujących braci i w końcu wyjść normalsom na przeciw z wysoko uniesionym czołem. Już wkrótce mają odbyć się jej 16 - ste urodziny, a dziewczyna nie ma zamiaru zmarnować szansy na urządzenie naprawdę wystrzałowej imprezy! W związku z tym planuje w najdrobniejszych szczegółach jej urodziny. Wkrótce jednak okazuje się, że nieszczęśliwie wypadła emisja filmu "Upiór z sąsiedztwa" przekreśla szanse na imprezę. Zarówno jej rodzina, jak i Clawdeen są zmuszeni ukrywać się w leśnym zajeździe. Dziewczyna ma tego powyżej uszu, ale na szczęście jej przyjaciółka, wampirzyca Lala pojawia się tam w samą porę. Ale nawet z jej pomocą impreza może wypaść nie tak jak powinna... Frankie całymi nocami myśli o swojej miłości - Brecie. Ale mimo żalu i zwątpienia, nie chce dopuścić przypuszczenia, że chłopak wykorzystał ją do swych niecnych planów. Postanawia, na przekór losowi jeszcze raz podjąć ryzyko walki z wiatrakami i szuka pomocników w starciu z normalsami. Nie wiadomo tylko, czy po porażce jaką przyniósł film ktokolwiek będzie jeszcze pragnął współpracy z córką frankensteina. Melody zmaga się z wieloma problemami: od dowiedzenia się wszystkiego o swoim pochodzeniu, aż po wysłania jej wielkiej miłości - Jacksona za granicę przez panią J. Sama też zastanawia się nad sobą i swoją przynależnością do grupy normalsów lub RAD-owców. Ma dylemat, bo z jednej strony czuje się normalną dziewczyną, chodzącą do liceum, z drugiej jednak, wie, że gdzieś tam w środku należy do ściśle tajnej grupy RAD - owców. Wkrótce pojawia się jeszcze jeden problem: głos nastolatki zaczyna nabierać co najmniej mało banalnej właściwości - może wydawać rozkazy komu tylko chce, a inni posłusznie je wypełniają. Nawet jej starsza, denerwująca siostra - Candance. Jak poradzić sobie z tą mocą? 
   
Podsumowanie: Fajna książka dla nastolatków, dająca trochę do myślenia na temat tolerancji i szacunku do innych osób. Ciekawie wykreowany świat, bohaterki, borykające się ze swoimi problemami - wszystko to sprawiło, że z radością otworzyłam kolejny tom serii Lisi Harrison. Oprócz ceny, gorąco polecam i daję 9 gwiazdek:
    
I zadaję Wam pytanie: może być jutro ocena książki " Pretty Little Liars - Kłamczuchy"? Skończyłam czytać dzisiaj i może chcielibyście recenzję "na świeżo" po przeczytaniu?

poniedziałek, 24 czerwca 2013

Recenzja filmu: "50 pierwszych randek"

Hejoo!!! Przepraszam, że nie dodałam tej recenzji wcześniej, ale po prostu nie miałam czasu, gdyż pojechałam z mamą do sklepu po sandały. Przy okazji dostałam jeszcze szorty i bluzkę, więc w sumie fajnie było :):). Oki, więc kończę ten "cykl" recenzji oceną filmu p.t "50 pierwszych randek":

Tytuł: 50 pierwszych randek

Reżyser: Peter Segal

Film poznałam dzięki Marcie, z którą razem go oglądnęłyśmy. Bardzo mi się podobał, momentami śmieszny, momentami bardziej wzruszający. Ale odprężający, w sam raz na babski wieczór :):).

Gra aktorska: Bardzo fajnie zrealizowana. Aktorzy widać, że profesjonalnie wcielili się w swoje role. Dzięki temu wspaniale wypadły sceny zarówno śmieszne i te bardziej poważne.
 ( max. 2)
Fabuła: Henry Roth (A. Sandler) od dłuższego czasu mieszka na Hawajach. Jest weterynarzem, pracuje w oceanarium. Pewnego dnia, w kafejce poznaje ładną dziewczynę, nauczycielkę plastyki - Lucy (D. Barrymore). Wspólnie rozmawiają, poznają się lepiej. Niestety, wkrótce okazuje się, że cierpi ona na częste utraty pamięci i budząc się każdego dnia, nie pamięta wydarzeń z tego poprzedniego. Henry, na początku zaskoczony i zniesmaczony zachowaniem dziewczyny, wkrótce stara się jej pomóc. Kiedy dziewczyna, do tej pory nieświadoma swej choroby, odkrywa jej sekret, chce zerwać z mężczyzną, gdyż uważa, że to byłoby niesprawiedliwe względem niego. Jednak Henry nie chce się rozstawać z Lucy i gotów jest zrobić wszystko, by jej pomóc, chociaż to nie będzie znów takie proste...
 (max. 3)
Podsumowanie: Wspaniały film, pełen zwrotów akcji (zwłaszcza na końcu). Aktorzy wykonali kawał dobrej roboty, a i reżyser musiał przyłożyć się do tego dzieła. W związku z tym, że nie mogę powiedzieć nic złego, daję maksymalne 5 gwiazdek:
  
Mam nadzieję, że wszystko się podobało. W kwestii oceniania filmów, proszę o odrobinę wyrozumiałości, gdyż tak jak na początku ciężko szło z recenzjami książek, tak teraz muszę nauczyć się oceniać filmy :). I pytanie końcowe: co na jutro:
1. "SZCZENIAK jak labrador ocalił chłopca z ADHD"
2. " Monster High 3 O wilku mowa"
3. "Marley i ja"

Recenzja: "Harry Potter i Komnata Tajemnic"

Siemka Wam! Jest dzisiaj tak ciepło, że aż szkoda siedzieć przed komputerem :). Do tego jeszcze przeglądałam Wasze blogi i zaraz jadę do Inter Sportu, żeby kupić sobie jakieś sandały bardziej sportowe (podobno są przeceny). Ale teraz zapraszam na obiecaną wcześniej recenzję:

Tytuł: Harry Potter i Komnata Tajemnic

Autor: J. K. Rowling

Książkę kupił mi tata, bo po przeczytaniu części 1 cały czas marudziłam o drugą. W sumie nie ma nawet co więcej pisać - pojechaliśmy do Empiku i dostałam 2 tom!

Okładka: Kolorowa i ciekawa. Podoba mi się bardziej niż poprzednia, chociaż ogólnie cała seria okładek jest taka sobie, mogliby bardziej się postarać:). Gdyby nie fakt, że jest nieco chaotyczna, myślę, że zasłużyłaby na 2 gwiazdki, ale tak...
 
Cena: Wynosi 29 złotych (kupowałam ją w sklepie, nie przez internet), a lektura ma 350 stron. Sądzę, że biorąc pod uwagę wartką akcję, ciekawy pomysł no i oryginalność książki, jest to cena naprawdę niewielka:).
  
Treść: Harry po pokonaniu wszystkich niebezpieczeństw w poprzedniej części, wraca do swojej rodziny zastępczej. nawiedza go tam skrzat Zgredek, który nie chce by Harry wrócił do szkoły. Chłopiec jednak wkrótce zapomina o tajemniczym stworku, bo oto Ron i jego bracia potajemnie biorąc samochód ojca jadą po Harrego. Chłopiec zamieszkuje u rodziny Weasley'ów do czasu, aż rozpocznie się szkoła. Podczas wyprawy na ulicę Pokątną, spotyka ojca Malfoy'a, co już na początku nie wróży nic dobrego. Po powrocie do Hogwartu (przypłaconym niemal życiem czarodzieja i jego rudego przyjaciela) Harry zaczyna nowy rok szkolny, ale niedługo będzie musiał zmierzyć się z nowymi niebezpieczeństwami, chociażby bazyliszkiem. Lord Voldemort znów będzie próbował przejąć władzę nad światem czarodziejów i jedyną osobą, która może go powstrzymać jest właśnie Harry...
     
Podsumowanie: Super książka, wciągająca na długie godziny. Skłoniła mnie też trochę do rozmyślań o tym tajemniczym świecie, przepełnionym niebezpieczeństwami i dziwnymi stworami. Oprócz okładki, nie mam nic do powiedzenia, za co 9 gwiazdek:
    
I jak recenzja?    

niedziela, 23 czerwca 2013

Recenzja: "Na ratunek Shanti"

Siemka Wam! Przepraszam za tę prawie dwudniową nieobecność, ale była ona spowodowana wyjazdem do Jastrzębiej Góry z rodzicami :). W każdym bądź razie widziałam, że są 3 głosy, ale każdy na coś innego, więc zdecydowałam się, że napiszę te 3 recenzję, po kolei (dziś 1, jutro pozostałe 2):). Proszę:

Tytuł: Na ratunek Shanti

Autor: Patricia Leitch

Książką zainteresowałam się z czystej ciekawości, bo po przeczytaniu sagi "Heartland" (wiem, że jest już 20 część i muszę sobie kupić, ale pozostałe 19 przeczytałam*-*), usłyszałam parę interesujących opinii dotyczących tej książki, a właściwie teraz już serii książek. A po przeczytaniu z jednej strony czuję niedosyt, a z drugiej chciałabym, żeby tak skończyła się książka...

Okładka: Podoba mi się bardziej niż te z serii "Heartland", a to ze względu na barwne akcenty i śliczną pierwszoplanową klacz. Bardzo dobrze, że nie dodali tu jeszcze zdjęcia dziewczyny, bo mimo wszystko sam koń pięknie się prezentuje, a bałabym się, że po dodaniu tutaj jeszcze kogoś(lub czegoś) ten efekt zostałby popsuty:).
  
Cena: Koszt książki wynosi 18,49 (zamówiona internetowo w Empiku), a ma ona 210 stron. Uważam, że cena jest niezwykle niska i warto poświęcić te niecałe 20 złotych, dla naprawdę wspaniałej lektury o koniach:). 
 
Treść: Nastoletnia Jinny, mieszkająca w Stopton - ruchliwym mieście, wyprowad
za się wraz z rodzicami i rodzeństwem (starszą siostrą Petrą i młodszym bratem Mikiem) do Szkocji, do wioski Finmory. Dziewczyna ma talent do rysowania, oraz interesuje się końmi - bardzo marzy o własnym kucyku. Podczas przeprowadzki tata, wraz z Jinny i jej młodszym bratem postanawiają odwiedzić cyrk. Tam nastolatka poznaje piękną i zarazem niespokojną i nieposkromioną klacz, nazywaną w cyrku Yasmin. Zwierzę nie czuje się dobrze w klatkach cyrkowych i bardzo boi się ludzi. Tata nie zgadza się na kupno konia. W Finmory dziewczyna cały czas nie może zapomnieć pięknej klaczy. Wkrótce jednak los postawi na jej drodze ukochanego konia. Niestety, Shanti nie ma zamiaru zaufać Jinny, chociaż ta jest gotowa poświęcić wszystko, by uratować niesforną klacz...
   
Podsumowanie: Wspaniała lektura, jeśli chodzi o temat lojalności i ufności między człowiekiem, a koniem. Ciekawie rozwinięta akcja, do końca właściwie nie wiemy co stanie się z główną bohaterką, no i oczywiście z Shanti. Książkę czyta się naprawdę szybko i przyjemnie, nie mam co do niej żadnych zastrzeżeń:). 10 gwiazdek:
     
I jak książka? Przeczytalibyście?